Info

FAQ oraz Opis odwyku od porno krok po kroku dla początkujących znajduje się tu: http://nadopaminie.blogspot.com/2014/05/100-post-odwyk-krok-po-kroku-dla.html

niedziela, 2 sierpnia 2015

List Kingi

Witam,

Mam na imię Kinga, z moim chłopakiem, a właściwie już narzeczonym, jestem od 6 lat. Nie mieszkamy razem, kiedyś krótko mieszkaliśmy, ale w sumie nie o tym chciałam pisać. Planujemy powoli ślub. Mamy po 25 lat. Nasza ogólna sytuacja wygląda właśnie tak.
Bardzo mi na nim zależy, jemu na mnie też. Ogólnie kochamy się, ale.. No właśnie. Od zawsze w naszym związku coś było nie tak. Niby szczęśliwi, ale nie do końca.. Od jakiegoś czasu zaczęłam sobie zdawać sprawę, że przyczyną takiego stanu rzeczy jest seks, a konkretnie pornografia. Ja wiedziałam o tym, że on to ogląda, i nigdy nie przeszkadzało mi to jakoś szczególnie. Myślałam, że to normalne, młody facet, ja nie zawsze na miejscu więc ok... Seks wyglądał w ten sposób, że mój narzeczony starał się zadowolić mnie jak najlepiej, o siebie nie dbając. Orgazm najpierw u mnie, a gdy miał pewność, że "ja już", kończył bez problemu, przecież facet zawsze "dochodzi"... Po stosunku ja byłam przejęta, było super, wow, najchętniej bym go zasypała pocałunkami, on - jak skała... Jakby przed chwilą nic się takiego nie zdarzyło... Długo mi zajęło czasu, żeby się połapać, że dla niego właściwie się nic nie zdarzyło. Pewnego wieczoru przez przypadek natkneliśmy się na film "Don Jon", który jest o masturbacji i porno. Mi klapki z oczu opadły i nawet mój facet przyznał, że jest w tym filmie sporo prawdy... Mineło kilka miesięcy, w międzyczasie znalazłam m. in. ten blog. W końcu zebrałam się na odwagę i odbyłam z nim poważną rozmowę. Mówiłam jak się czuję, tzn. nietrakcyjna, gorsza. Że czuję, że on ma dystans do mnie po tylu latach związku, że nie buduje ze mną pełnej relacji. Wydawało mi się, że zrozumiał, że ma problem. Postanowił tego nie robić. Jednak później okazało się, że postanowił tego nie robić, bo ja tak chciałam i to wg. niego jedyny powód. Powiedział też, że nie mogę być blisko niego, bo to daje mu zbyt wiele bodźców. To rozumiem. Ale on nie chce się wogóle spotykac przez początkowy etap "terapii". Jest teraz strasznie nerwowy, ok, ja przetrzymam. Chodzi o to, że jest chory.. Ma łuszczyce. Stres i wahania nastrojów spowodowane odwykiem nasilają chorobę, skóra swędzi.. Ja nie mogę patrzeć jak on się męczy dodatkowo przez to.. Jest załamany a ja razem z nim. Uważa, że nie ma po co żyć, bo nic mu już nie wolno (zero alkoholu, rzeczy, które lubi jeść - łuszczyca, zero pornusów - ja). Chciałabym mu jakoś pomóc, ale nie wiem jak, a dodatkowo on sie izoluje ode mnie. Chwilami jestem skłonna odwołać wszystko, żeby tylko był w lepszym stanie psychicznym i fizycznym.. Jak mam się zachować? Usunąć sie na bok, tak jak chciał, czy być jak najbliżej niego wbrew temu co mówi?
Nie wiem jak silnie uzależniony jest mój narzeczony. Do tej pory masturbował się do pikseli prawie co dzień, poświęcał na to około pół godziny. Fimiki wyszukiwał raczej z kategorii, które od zawsze mu się podobały, nie sięgał po nic mocniejszego. Rzadko, ale zdarzało się, że nie miał ochoty na prawdziwy seks. Wiem, jednak, że seks ze mną nie zadowoliłby go nawet, jeśli byłby 3 razy dziennie - po prostu to nie to. Od ostatnich dwóch lat to przeważnie ja rozpoczynałam figle. Maksymalnie 4 razy zdarzyło się, że nie mógł zakończyć stosunku.
Wydaje mi się, że podałam większość najistotniejszych informacji. Proszę Cię o radę. Jak ja mam się zachowywać? Oczywiście chcę go wspierać.. Tylko czy ten odwyk ma sens, jeśli jest to tylko na moją prośbę? Czy jest szansa, że jeżeli wytrzyma pewien czas i dostrzeże jakieś pozytywne zmiany, to czy wtedy dotrze do niego, że miał/ma problem i zacznie trwać w tym postanowieniu z innych powodów niż tylko moje gadanie? Jest człowiekiem bardzo zawziętym, więc wiem że może wytrzymać długo, ale czy jest to coś warte gdy on nie ma własnej motywacji? Ile może trwać odwyk w naszym przypadku? Zdaję sobię sprawę, że każdy jest inny i nie ma złotego środka, jednak potrzebuję opinii osoby, która zna ten problem z własnego doświadczenia.

Z góry dziękuję,
Kinga.



Kinga to jest szeroki problem. Porno to podstępna choroba o której człowiek zdaje sobei sam przed sobą najczęściej gdy już mu penis nie staje przy pornosach, albo tylko na chwile przed orgazmem do filmików. Ja miałem to "szczęście" że fail przy kobiecie która bardzo mi się podobała sprawił że zacząłem szukać przyczyny bo byłem wystraszony.
    Niestety częstym problemem jest to że  gdy penis jako tako stoi to facet nie widzi problemu, sam tak miałem, praca, uczelnia, stres i porno jako sposób na szybką rozrywkę gdzie można się od tego całego otaczającego świata wyłączyć. To taka lekko ucieczka od problemów ale i rozrywka, idealny wręcz "naturalny" dopaminowy narkotyk. W parach wielokrotnie powstaje sytuacja że to kobieta jest tą osobą która przekonuje do odwyku, i co się dziwić, inaczej sie nie da jak sam facet tego nie dostrzega. Zrozumieć też musimy faceta który powiedzmy zaczyna odwyk dla swojej kobiety a właśnie pierwsze tygodni są najgorsze i ma ochotę porzucić wszystko w cholerę i wielu wraca do uzależnienia, albo tak się tułają od kolejnego uzależnienia do odwyku jak błędne koło.
    Uważam że jest ogromna szansa że jak wytrzyma trochę to zobaczy pozytywy, sama jak piszesz ma trudniej bo nasila mu się ze stresu łuszczyca. Mów mu że Tobie to imponuje i mu wierzysz że jest na odwyku bo mało facetów to robi a większość kończy na tabletkach a nawet one nie pomagają. Argumenty że porno prowadzi do problemów z erekcją i jak to bardzo negatywnie wpływa na psychikę faceta to dobry kierunek, bo lepiej pomeczyc sie 3 miesiące i wyzdrowieć, pozbyc porno na zawsze i cieszyc sie normalnym seksem nastepne dekady niż zostać klientem lekarzy i szprycować się chemią by wogóle stanął. Nie ma chyba lepszego argumentu niż tem

List Dominika

Witam, mam 23 lat. Dzisiaj odnalazłem Twojego bloga i pomyślałem, ze napisze bo potrzebuje pomocy. Napisze trochę o sobie- jest to dla mnie krępujące, jeszcze nigdy nikomu tego nie mówiłem. Jestem uzależniony od pornografii od ok 5 lat. Kilka razy dziennie fantazjuje i wyobrażam sobie różne sceny z pornosów. Bywają dni że robię w nocy maraton, leże w łóżku do 3 w nocy z komórką i przeglądam filmy xxx. Masturbuje się średnio raz dziennie, czasami częściej - teraz rzadziej. Ostatnio wyrobiłem sobie nawyk, że przed zaśnięciem muszę sprawdzić jakie nowe filmiki zostały udostępnione na stronach, potem wale konia, potem zasypiam. Po masturbacji szybciej zasypiam. Doszło do tego, że oglądam filmy bdsm, cuckold, femdom i mi się to podoba.., jeszcze 2 lata temu nie mógłbym na to patrzeć. Kiedyś z tym walczyłem, ale wytrzymałem do 3 tygodni bez masturbacji, a potem wracało.


Dobija mnie fakt, że jestem krótkodystansowcem i wole się masturbować, gdyż mam większą kontrole. Boje się sexu z dziewczyną, bo wydaje mi się, że po paru sekundach byłby już koniec. W dodatku moja obecna dziewczyna jest dziewicą, a moje doświadczenia to 2 nieudane stosunki, gdzie nie wytrzymałem ciśnienia.. Dziewczynę mam od paru miesięcy, która o niczym nie wie. Widujemy się w weekendy. Uprawiamy tylko petting w ubraniach do osiągnięcia orgazmu. Moją poprzednią dziewczynę straciłem właśnie przez nałóg, bo wolałem się zadowalać ręcznie... Nie chce popełnić tego samego błędu, dlatego postanowiłem działać i zmienić moje życie.

Od dzisiaj zamierzam skończyć z masturbacją i oglądaniem filmów porno. i Mam pytanie- czy to prawda, że częsta masturbacja, opóźnia wytrysk podczas stosunku? W jaki sposób z krótkodystansowca można stać się długodystansowcem? Myślę, że w dużym stopniu to, że bardzo szybko dochodzę jest powodem mojego uzależnienia od masturbacji. Nie zabraknie mi motywacji i determinacji. Będę wchodził na Twojego bloga na bieżąco. Liczę na szybką odpowiedź i kontakt.

Pozdrawiam :)


Super że postanowiłeś coś zmienić i jeżeli chodzi o podejście to dobrze że sam widzisz zachowania które są stratą czasu, oglądanie przeglądanie szukanie nowych filmików, typowe uzależnienie dopaminowe, każdy z nas to przechodził. Przeczytaj faq, zainstaluj k9, hasło daj dziewczynie by wpisała, nie musisz wszytskiego jej mowic powiedz ze chcesz lepiej czas ogaranc by zbyt duzo nie marnowac przed kompem, taki eksperyment. Kwestia komorki to instalacja k9 albo poszukanie w faq jakie programy polecają inne osoby. 
    Musisz przejść pełny odwyk, dobrze zaplanowac sobie czas, szczególnie sport ponieważ zmęczenie sie sprawi że szybciej pojdziesz spac, rownież godzine przed pojsciem spac wycisz się, zero kompa komorki filmow muzyki, poczytaj cos lekkiego zeby miec lepszy sen. Musisz wyprostowac swoje życie.
    Jak nastepnym razem szybciej skonczysz przy niej to powiedz ze strasznie cie podnieca i zajmij się nią jezyk też skończył? no cmon, życie i nie ma się czym przejmować. Dodatkowo jak przestaniesz sie mastturbowac i ogladac porno to fakt moze tez szybko skonczysz ale bedziesz mial takei zapasy i cisnienie ze odpoczniesz pare minut i mozesz sprobowac jeszcze raz. I wtedy wlasnie twój mózg zacznie się uczyć i twoja tolerancja na bodźce seksualne zacznie sie kalibrować do odpowiedniego poziomu. Zapomnij o strachu i podchodz do sytuacji jak facet, ona jest z Tobą więc coś to znaczy i Twoim przyjemnym obowiązkiem jest ja pieścić niezależnie od sytuacji, no tyle przyjemnośći stracić obopólnej bo sobei coś w głowie wymyślasz, Po odwyku sam zauważysz że to duża przyjemność pieścić masowac kobietę, miec w pewien sposób w tej chwili nad nią władzę doprowadzając ja do przyjemności. Sam wiem że porno sprawia że człowiek staje się wyprany z uczuc w tej kwestii i mogą nie ruszać takei rzeczy bo przyzwyczajony jest do akcji za akcją z pornosów. Potraktuj to jednak jako cześć Twojej terapii, czyli powiedzmy pierwszy miesiac dwa zero bodzcow seksualnych by mózg sie zresetowął a pozniej np mozesz ja piescic i jakies proby seksu. I jeszcze raz walnij się w głowę jak jeszcze raz pomyślisz o jakims strachu. Sam to robię jak łapię się na czymś co mnie ogranicza, uwież, działa.

List Alicji o jej związku






Witaj,
żałośnie  się czuje nagabując nieznajomego faceta zwłaszcza że wiem jak wiele kobiet musi pisać do ciebie to samo. 
Nie zmuszam do odpowiedzi na nurtujące mnie pytania, pisze bo chce pewnie wyrzucić to z siebie, może żeby usłyszeć coś w rodzaju : daj spokój to nic takiego. 
Sprawę ułatwia fakt ze nie mam pojęcia do kogo piszę.
Jestem w 14 letnim związku. Mamy po 30 i 31 lat. Kocham męża on twierdzi że kocha mnie. Niestety muszę przyznać ze od jakiegoś czasu nam się nie do końca układa emocjonalnie i w sferze sexu również. 
Kiedy się kochamy jest naprawdę super niestety kochamy się naprawdę rzadko. Kiedyś codziennie teraz sporadycznie. Mamy problem z porozumieniem się między sobą i skutkuje to tym ze nie gadamy ze sobą a w konsekwencji nie ma tez sexu.
Wczoraj odkryłam, że mąż pochłania filmy porno. Wstaje wcześniej niż ja do pracy więc od godziny 5.30 ogląda. Jeśli nie ma mnie w domu i jest sam to od razu wchodzi na filmy.
Ja nie jestem przeciwnikiem porno filmów, przyznaje, że sama tez oglądam od czasu do czasu , nieraz razem oglądaliśmy. Co mnie zastanawia to ilość jaka on dziennie pochłania. Zaczyna o 5.30 i ma naprawdę tak niewiele czasu a potrafi przeskoczyć z 15 krótkich filmików. 
Nie mam pojęcia kiedy zaczęło się to wszystko. 
Weszłam na historie wczoraj i byłam w szoku ile tego się nazbierało. Nawet jak między nami było ok to historia pokazuje ze mąż oglądał. Oprócz filmów znalazłam również profile FB gdzie ogląda dziewczyny. Sporo profili znajomych nam dziewczyn, z naszego miasta, znajomych naszych znajomych i zupełnie nieznane. Profile w stylu dupeczki itp...
Robi jakieś szowinistyczne uwagi w stosunku do kobiet, dziwi mnie to bo tak wcześniej nie robił. Np: w kinie ze znajomymi on w jednej scenie z ładną aktorka mówi: Pokaz cycki itp.
Ja jestem zdziwiona tym wszystkim . Jak zapytałam skąd to się bierze takie dziwne zachowanie, odpowiedział : Ludzie się zmieniają.
Maz zawsze był człowiekiem z dużym dystansem do siebie. Nigdy nie robił scen zazdrości teraz w domu zabrania mi od czasu do czasu jakiś zachowań w stosunku do naszych męskich znajomych. 
Na mnie to wszystko ma spory wpływ, zaczynam się czuć taka „ niewystarczająca”. Ze ja to za mało. On sam często mi powtarza w dobrych chwilach jak bardzo się mu podobam. 
Niestety nawet jak mi to mówi a potem gdzieś lata oczami albo coś wulgarnie komentuje to jego słowa staja się dla mnie wyciszaczem ewentualnego gderania.
Jak to czytam to sama dochodzę do wniosku ze nam jest potrzebna terapia a ty rozłożysz nad tym ręce z politowaniem. Czy siadanie do porno prawie zawsze jak się jest samemu w domu to uzależnienie? Początek czegoś niepokojącego? A może nie dokładać problemów do tego sporego bałaganu?
Samo napisanie tego to już jakaś ulga.
Pozdrawiam


Alicja, cóź to uzależnienie, codzienne oglądanie nie jest normalne, zdrowe czy potrzebą by sie wyładować i mówi to osoba która latami oglądała codziennie i to często długo. Z tego co piszesz to tylko ta sfera kuleje i rozumiem nie tylko po Twoim ale wielu listach kobiet jak podkopuje to Twoje poczucie pewności siebie jako kobiety, jest to rykoszet uzależnienia, które pochłania uwagę faceta i z czasem, zaczyna galopować. Oczywiśćie na tym etapie widać że Twój facet nie zauważa problemu. Akceptacja dalsza tego z Twojej strony do niczego nie prowadzi i musisz mu o tym powiedzieć wprost że jest uzależniony od pornografii, nie mów mu że widziałaś historię itp bo musicie sobie ufać i nie chodzi oto żeby teraz mówił że wszytsko będzie cacy i będzie ukrywał się w kiblu i czyścił kompa. 
    Jak dorośli ludzi powiedz mu wprost, tylko bez tego "musimy poważnie porozmawiać" , po prostu przy okazji odpal że wiesz że ogląda, że jest uzależniony, a jak zacznie pierdolić że masz się nie wtrącać albo nie wiesz o czym mówisz to powiedz mu wprost że nie masz czasu na traktowanie Ciebie jak idiotki i że ma się wziąć za siebie bo jeszcze trochę i przestanie wogóle mu stawać. Nawet jak się wkurzy to dobrze bo może zacznie myśleć. Później możesz coś wspomnieć o tym blogu.
   Zaznaczam że piszą z punktu widzenia osoby, która sama była uzależniona parę lat te,u i jak wtedy by mi ktoś powiedział co doradziłem wyżej, to kazał bym spadać na drzewo. Jednak argument że co roku erekcje słabną i potrzeba więcej by wogóle stanął, że seks jest rzadszy etc, a przecież to młody człowiek, te myśli zaczną się kołatać w myślach i o ile na początku na pewno będzie tego negacja to myślę że z czasem dotrze. Piszę to bo wiem że może kiedyś ten list przeczyta i mam nadzieję że zrozumie sytuacje.



poniedziałek, 27 lipca 2015

Tomas - flak, cykliczne nawroty mimo odwyków

Cykliczne nawroty choroby?

Witam wszystkich! Z tej strony Tomas. Chciałbym opisać wszystkim moją dziwną sytuację. Nie ukrywam, że bardzo liczę na wasze opinie.
Sytuacja moja jest podobna do wielu innych osób - rok temu w maju, mając 28 lat i będąc zdrowym, silnym facetem z boku pięknej żony, pojawiły mi się problemy z erekcją. Byłem i urologa, który od razu stwierdził, że jestem zdrowy. Szybko jednak uświadomiłem sobie, że przyczyną problemu było uzależnienie od hardcorowych pornoli. Przystąpiłem od razu do terapii.
Po 3 miesiącach od tamtego czasu wyzdrowiałem! Erekcja wróciła i był pełna! Byłem przeszczęśliwy. Natychmiast powróciłem do kochania się z moją żoną odrzucając na całe życie pornografię. Problem w tym, że po miesiącu wszystko wróciło..... znowu totalny flak. Powtórzyłem terapię i po kolejnych 2-3 miesiącach znowu było wszystko ok! Niestety, ale tylko na jeden miesiąc. Sytuacja znowu się powtórzyła. Cykl tenwystąpił już 4 razy. Pragnę podkreślić, że gdy jestem zdrowy, to nie wracam do fapowania i pornoli - tylko sex z żoną. Dodam, że w tym wszystkim towarzyszy mi dziwne uczucie mrowienia w jądrach. Ostatni raz wszystko było dobrze w maju. Mamy lipiec, a ja dalej chodzę jak zombie. W między czasie skorzystałem z cialis, natomiast szybko porzuciłem ten doraźny lek. Co robić? W czym tkwi problem? Czy ktoś z Was miewał cykliczne nawroty choroby?


Pierwszy raz słysze o takiej sytuacji, przytłaczająca większość normalnie kończy odwyk i ich życie i stan powraca do normy, skoro jeden lekarz powiedział że wszystko jest ok to masz inne opcje:
- pójść do innego lekarza i zrobić serię innych badań
- zastanów się czy coś nie wpływa mocno na ciebie, stan psychiczny szczególnie, jak sam mam doła to ciężko z seksem, może stres? brak odpoczynku po pracy etc?
- skoro nie fapujesz i rozumiem nie oglądasz porno  a pojawia się to mrowienie to hmm może za mocno się doprowadzasz do stanu gotowości, moze to jest mocno objaw death grip i jak sie dlugo nie dotykasz na odwyku wraca do normy wszystko. Po odwyku mocna stymulacja jak edging i wraca flak. Ciężko stwierdzić.


Pozdrawiam
Danie;

Wpis Rumcajsa



Wieczór, godzina 20:18

" Stał przed monitorem z opuszczoną głową... W sumie, trzymając jedną ręką swojego fallusa, drugą
wyłączając zlizującego kobiece stopy faceta na monitorze(był fetyszystą), wzrokiem wędrując po spadających kropelkach
spermy na podłogę, 24 latek wyglądał żałośnie. Umył penisa, wyczyścił "plemniczki", podszedł do lustra.. Patrzył na siebie, widział
faceta, który przegrał. Przegrał z samym sobą.. Najgorsze nie było porno, najgorszy był fakt, że obiecał samemu sobie, że
więcej tego nie zrobi.. Okłamał samego siebie. Nie płakał, nawet mu się nie chciało. Czuł frustrację, ale jednocześnie spokój..
Mimo, że próbował już wszystkiego, wciąż przegrywał. Walczył, nie walczył, akceptował, ćwiczył, spotykał się z ludźmi, a mimo to
przed chwilą poległ... Uzależniony był od dobrych 10-11 lat.. Przed chwilą poległ, zrobił to aż 4 razy w ciągu godziny, przeglądając
przy tym dobre 100-150 filmików, zmieniając jak szalony po kilku sekundach, "nadrabiając" zaległości.. Jest człowiekiem ambitnym,
zmotywowanym, człowiekiem sportu, który rozumie wzloty i upadki. Rozumie również wyciąganie wniosków z porażek, a jednak... Powtarzając
w kółko te same błędy wraca do punktu wyjścia. Rok temu, gdy uprawiając pewnego miesiąca seks trzykrotnie, za każdym razem
nawet nie drgnął - bojąc się o swoją potencję, o swojego małego przyjaciela, a także mając umysł przepełniony strachem o swojej
orientacji nad którą głowił się oglądając kobiety z penisami, zaczął szukać odpowiedzi.
Bohater historii, trafiając na Twój blog Danielu, rozpoczął odwyk. Po dziś dzień regularnie dostaje baty od swojego uzależnienia, za każdym razem
mówiąc, że tym razem będzie lepiej. Nigdy nie było, lecz mimo to wciąż jest spokojny... Jest spokojny, ponieważ pisząc to już wie, że
zwycięży.. Tym razem to po prostu wie. Nie potrafiąc pomóc sobie i zwyciężyć z własnym uzależnieniem, pomoże komuś innemu. Ma w 
sobie nieodpartą chęć napisania opowieści o samym sobie, jako zwycięzcy, który stał się wolny i szczęśliwy, wolny od uzależnienia.
Skoro nie potrafi pomóc sam sobie, wykreuje postać, która zwycięży... "

Cała historia wyżej, to właśnie ja, na ten moment jest 21:01, czuję się spokojnie... 
Opisując siebie samego z perspektywy 3 osoby, widzę jak to wygląda.. Każdego dnia będę krótko
opisywał odczucia swojego bohatera (czyli siebie samego), i już teraz intuicyjnie wiem, że zakończenie będzie szczęśliwe... Będą to
ukryte notatki dla mnie, a za 90 dni (lub tyle ile będzie trzeba), przeczytam wszystko od początku i zobaczę milowy krok, który
zrobiłem, zobaczę swoje zwycięstwo.. Zobaczę drogę bohatera do wolności. Autor pokona największego wroga jakiego ma, samego siebie,
potem do realizacji marzeń nie powstrzyma go już nic. Jest 21:09... Z porno, definitywnie zrezygnowałem 51 minut temu.. :)

Mój pomysł może wydawać się dziwny, ale ja podświadomie czuję teraz, że nie jestem z tym sam.. Jestem ja, oraz ja w opowieści, jako
bohater, bohater-zwycięzca. Nakieruję podświadomość na napisanie historyjki z happy-endingiem, a to może stać się tylko jeśli ja sam
zwyciężę, a tak się stanie. Jest 21:17, właśnie przeczytałem sobie całość jeszcze raz i zaraz przesyłam Ci na e-maila. Fajne jest to, że niczego nie zmieniam, nie dobieram
słów.. Piszę tak, jak podpowiadają mi emocje. Dzięki temu teraz świetnie mi się czyta to, co myślałem jeszcze godzinę temu... Cieszy mnie, że za
kilka miesięcy napiszę o tym, jak cudownie się czuję, jak czerpię z wolności pełnymi garściami.

W tle leci muzyczka z gladiatora, Hansa Zimmera, NOW WE ARE FREE, tak tak... Teraz jestem wolny.. :) Rozpoczynam podróż na nowo, jednak robię to
ostatni raz w życiu, gdyż człowiek, który staje się wolny na zawsze, nie może znów walczyć o wolność. Minęło w sumie 69 minut (ale trafiło :P) odkąd skończyłem z 
porno raz na zawsze, ale w głębi siebie już teraz czuję się fajnie, swobodnie.. Przepełnia mnie swego rodzaju inspiracja.. :)

"... Jest spokojny, ponieważ pisząc to już wie, że zwycięży... "

Żegnaj pornograficzny pikselu, witaj nowe życie!

wtorek, 21 lipca 2015

List czytelniczki o swoim uzależnieniu - Anonimka

Witam Was wszystkich

Pisałam tu niedawno z problemem mojego chłopaka. Teraz piszę ze swoim.
Nie wiem jak to ubrać w słowa. Bo jest to dość tragiczne, w sumie to śmieszne. Mnie to śmieszy, ale chce mi się płakać. 

Pierwszy raz masturbowałam się mając jakieś 11 lat. Nie miałam wtedy dosłownie nic, co by mnie na to naprowadziło, poza instynktem. Ani zdjęc, ani neta, ani gazet, ani nic, po prostu była to taka reakcja jak u Was polucja. Ot był orgazm sam z siebie, a potem jakoś poszło samo. Zostawiłam to na długi czas. Z rodzicami nigdy o tym nie gadałam, jak miałam z 14 lat to spróbowałam, ale nie miało to większego sensu, bo mnie zbyli. Ojciec że ja jestem dziewczynką to matki rola, matka, że on też jest rodzicem a w sumie to ja już wszystko wiem bo teraz dzieci to tak dorastają... Nie mniej rzuciłam to tak bardzo sama z siebie jak się to pojawiło.

Miałam chłopaka potem drugiego trzeciego itd, zaczynając od (chyba) 15stego roku życia. Jarali mnie żywi chłopcy, z reguły starsi o parę lat. Czasami robiłam to sama, ale nosiło mnie na seks, i to bardzo, pamiętam jakby to było wczoraj. Nie dało się usiedzieć w miejscu, a trzeba było :D Jak miałam 16-17lat poznałam chłopaka który czasami oglądał porno, ale mi to u niego w ogóle nie przeszkadzało, nie wiem dlaczego. Już wcześniej mając ze 12- 13 czasami się o coś takiego "ocierałam", czasami sama szukałam. Nie wiem czy to zrozumiecie, ale mając 23 lata, czyli 10-11 lat po fakcie, nadal pamiętam niektóre sceny, które mi wychodzą czasem na świadomośc, nawet teraz, gdy to piszę. Tak więc ten chłopak wiedziałam, że oglądał. Miał normalnie czasopisma, komiksy, płyty, nie ukrywałsię z tym. Pamiętam, że wtedy mnie to nie bardzo ruszało, włączyliśmy jeden, spojrzeliśmy po sobie i "weź to wyłącz, nuda". I tak zostało. Rok później zaczęłam sama oglądać jakieś zdjęcia, samych kobiet. Nigdy nie interesowali mnie faceci jeśli chodzi o porno, same kobiety. takie zwykłe, bez silikonów, "normalne" laski. Zwracałam zawsze uwagę na takie rzeczy jak dłonie, czy rodziły, jak mają nałożony makijarz itd, ale oczywiście same fotki robił swoje. Byłam wtedy w poważnym związku z facetem, który tego nie robił.

Dwa lata przerwy iiii koleś z problemami na temat porno. Najpiew układało się super, a potem wyszło jak z bata. Ja nigdy tego będąc z nim nie potrzebowałam. Układało się dobrze, widywaliśmy się często, seks zawsze był i jego wizja w przyszłości mi wystarczała. Potrafiłam się napalać na niego cały dzień i tylko to mi wystarczało. Trochę wyobraźni i sama świadomość. Nie myślałam wtedy o porno ani o niczym. Stoczyłam z nim o to małą wojnę.

On nie ogląda. Ale ja zaczęłam. Nie wiem po co, na co, dlaczego. I to filmy, na tych samych stronach, na których on to robił. Nie często, czasami. Nie robię tego codziennie czy coś, ale ot raz na tydzień, dwa, trzy tygodnie. Wybredna jestem, to lecą 3-4 na raz, i muszę sobie wybrać oczywiście, nie mogą być za krótkie, bo mi nie wystarczy, ja nie dochodzę w 3 sekundy jak koleś, i najpierw muszę się podkręcić czymś z 10 minut. Nie biorę byle czego. Nie wiem czy to normalne czy nie ale łączę to z alkoholem, wtedy wchodzą lepiej. I najlepiej jakby była silna dominacja faceta lub lesbijki, co jest totalnym kretynizmem, bo to skrajności. Nie daje mi to żadnej satysfakcji na dłuższą chwilę niż parę minut, bo i tak czekam, aż wróci mój facet i coś porobimy. Coś innego niż tam, z nim chcę normalnej miłości.

Oczywiście facet nie wie, można rzec- role się odwróciły. Raz mu powiedziałam, to mi zrobił awanturę, że go zdradzam, a ja, że to nic takiego, to tylko filmy. Dalej go czasem magluję, że on ogląda, choć wiem,że nie. Nie wyobrażam sobie oglądać z nim. W ogóle to tego nie chcę. i normalnie jakoś żyję, nie myslę o tym, ale w pewnych momentach gdy go nie ma znajduje się we mnie coś takiego dziwnego. Coś co mnie pcha ku temu. Nie wiem czy to niezadowolenie ze związku, czy co, ale ciągnie się to za mną już długo. Zawsze miałam dużą potrzebę akceptacji i adorowania mnie, pożądania. Swego czasu, mając te naście lat, masturbowałam się bardzo dużo, nawet codziennie, by w ogóle zasnąć, ale nie potrzeba mi było do tego dodatkowych bodźców. Teraz mogę masturbować się tylko z filmami, bo inaczej nic nie czuję. I choć troche panuję nad tym, bo jak "nie" to "nie", to mam ochotę na to czytając np ten blog. Nie mam pojęcia dlaczego, ale działa on sam na mnie jak wabik. Nie jako anty porno ale pro porno. Nie mam pojęcia czy moje reakcje są normalne, obawiam się, że nie, i że jestem jedynym takim przypadkiem na świecie...




Dziękuję za bardzo ciekawy list i przepraszam że trochę zajęło mi czasu z jego publikacją. Oczywiście blog ten nie jest pro porno, ale czytając listy, opisy osób jak nie ma się dużych negatywnych skutków porno to możliwe że można się nakręcić, w końcu to sa ludzie sprawy a kobiety bardziej poruszone są przez opisy, przeżycia. My faceci jestesmy bardziej nakręcani przez obraz i jak już tu jakies osoby trafiają to zwykle takie które mają problem z erekcją. Ten typowy męski objaw, na szczęście uleczalny po odstawieniu porno jest widoczny, wręcz wołający  że coś jest nie tak. Natomiast sama świetnie napisałaś i dobrze ujęłaś jak to może być u kobiet, czyli brak czucia. U kobiet podniecenie to ciężka często sprawa, raz że wiele nie zna swoich potrzeb i niektóre unikają masturbacji co bez wspomagania filmami jest normalne i zdrowe tym bardziej że inaczej niż u nas facetów czasem samo "tarcie" nie jest wystarczające.
     Jednak sam fakt brak czucia to typowy objaw uzależnienia od porno, setki obrazów, mysli fantazji sprawia że przesunęłaś znacząco swoją granicę tolerancji na bo∂cce seksualne. To co kreciło Ciebie kiedyś czyli sama myśl o bliskiej osobie było wystarczające na seks i satysfakcje. Oglądając kolejne filmy mózg przyzwyczajał się do coraz bardziej zróżnicowanych obrazów i większej ilości i zaczął potrzebować więcej by osiągnąć to samą dawkę podniecenia i w końcu orgazmu, Po trochu z każdym filmem ta granica się przesuwała aż sama zauważyłaś że bez filmów nic nie czujesz. Uzależnieni faceci mają tak samo, mogą bez filmu trzepac bez końca, często nawet z pamięci fantazje czy przypominanie sobie scen nie pomaga i muszą odpalić kompa by się nakręcić.
    Anonimka... i żeby tak faceta wpuszczać w maliny i wmawiać mu że sam ogląda, ale jesteś przebiegła i cwana, nie rób już tego bo jest mu przykro i dobrze że zrobił Tobie awanturę. To wręcz ciekawe że facet może uznać to za zdradę, ale z drugiej strony skoro jak piszesz sam kiedyś miał z tym problem to naturalne że tak uwaza bo po co wspomagacze skoro para ma siebie nawzajem. Kiedyś porno nie było i ludzie sobie radzili, ba tantra świetnie uczy jak rozwijać takie rządze by z czasem nie wygasały, ale filmy oczywiście są łatwiejsze, każdy z nas uzależnionych aktualnie lub kiedyś o tym wie że ta dostępność i przyzwyczajenie jest zgubne. Zaznaczam że nei jestem za blokowaniem porno, tylko większą świadomością że może powodowac problemy.
    Odwyk jest jedyną opcją i nie ma innej, jestem ciekaw bardzo jak będzie u Ciebie przebiegał, kiedy wróci czucie i jakie będziesz miała obserwacje. Szczerze byłbym bardzo wdzięczny za informacje z Twojej strony gdyż wiem że dużo kobiet czyta tego bloga ale tez się wstydzi napisać, a tak te cenne informacje zostałyby na przyszłość. Kiedyś czytając yourbrainonporn widziałem relacje kobiet po odwyku i jest uzależnienie od porno dla nich również uleczalne, działają te same mechanizmy, więc cierpliwie trzeba przejść przez kilku miesięczną absencję i zero porno do końca życia.


wtorek, 14 lipca 2015

Działalność bloga powoli wróci do normy

Drodzy, ostatni miesiąc miałem bardzo duzo pracy i jak sami zauważyliście zmniejszyła sie ilośc artów. Wiele listów czeka na publikacje a ja nie miałem czasu sie nimi zająć, przepraszam najbardziej zainteresowanych za tą sytuację. Powoli odgrzebuje się z zaległości i niedługo wszystko wróci do normy :)