Info

FAQ oraz Opis odwyku od porno krok po kroku dla początkujących znajduje się tu: http://nadopaminie.blogspot.com/2014/05/100-post-odwyk-krok-po-kroku-dla.html

wtorek, 5 sierpnia 2014

List czytelnika Michała

to jakiś wysyp maili koniowałów w tym tygodniu, oczywiście bez obrazy bo sam byłem naczelnym koniowałem puki nie zacząłem odwyku, w każdym razie kolejny list czytelnika:


Wpadłem na twojego bloga przypadkowo szukając intensywnie sposobu na zapomnienie o porno, Mam już 25 Lat i robię to podajże od 13 roku życia, czyli już ze 12 lat i muszę powiedzieć że chyba przeszedłem wszystkie etapy tego badziewia, na początku to było coś nowego, co w końcu miało spełnić moje fantazje nastoletnie i brak dziewczyny,  później to przerodziło się w ucieczkę od problemów szkolnych/domowych, (do tego grajdołka i mojego zainteresowania tą tematyką przyczyniły się spore problemy w gimnazjum)  rozładowanie emocji, (dodam że jestem graczem, może nie hardkorowym ale nie casualowym, więc często siedzę przed komputerem) moje rozładowywanie emocji przeplatałem pomiędzy grami i fapowaniem. Na początku to było raz w miesiącu, potem raz w tygodniu, potem nawet codziennie, szczególnie w liceum (wiek 16-18 lat), wiecznie się zastanwiałem, czemu nie mam siły, czemu mnie często (nie codziennie ale jednak) głowa boli ( chodź jeszcze może być inna przyczyna bo mam problemy z zatokami) czemu brak mi koncentracji ale to już stwierdzili w badaniach pedagogicznych jeszcze przed moim problemem, że mam kłopoty z koncentracją. Zwalałem często winę, na to, że za długo siedzę, czasy licealne do północy a 3-4 lata temu nawet do 4 nad ranem, teraz udało mi się to zmniejszyć i staram się iść spać już najpóźniej o 1-2 w nocy, motorem do zmian była sytuacja kiedy byłem już tak wyczerpany siedzeniem po nocach, że gdy wstawałem nawet po 5-7 godzinach snu, to byłem jak wypruta szmata, niezdolna do podniesienia się z łóżka (były nawet sytuacje w których budziłem się jakby bezwładny, nie mogąc się ruszyć, tak jakbym wybudzał się z fazy ren i dopiero po 2-3min byłem wstanie się ruszyć) a w ciągu dnia ciągle klejące się oczy. W każdym razie wracając do masturbacji, później przerodziło się to w uzależnienie, od którego czułem się winny za każdym razem gdy to zrobiłem, bo był krótki okres w którym potrafiłem to robić nawet 2-3 razy dziennie, jakoś tak w okolicach 20 roku życia. (Problemem jest też było to, że nie miałem do tej pory dziewczyny) Wiele razy wtedy mówiłem sobie, że z tym skończę, ale nic to nie dawało, w końcu zaglądałem na "niewłaściwe strony" i wiadomo co było dalej. Po pewnym czasie i wielu przemyśleniach, przestałem się obwiniać i czuć odrazę, bo stwierdziłem, że nie ma nic złego w podziwianiu kobiecego ciała, które mnie fascynuje, ani w sexie itd. itd. To normalne fizyczne potrzeby człowieka. I nie ma w tym nic złego. PROBLEMEM JEST UZALEŻNIENIE, jak ktoś pije 7 kaw dziennie, to też jest uzależniony i źle wpływa to na organizm, więc w końcu doszedłem do tej jedynej prawdy, że problemem jest moje uzależnienie a nie te pierdoły, iż jest to złe i nieczyste i tylko człowiek przez to obniża swoją własną samoocenę. Chodź był pewien okres (koło 20 roku życia) kiedy moje fantazje przeradzały się coraz bardziej w hardcore, jednak tak naprawdę nigdy mnie to nie rajcowało, mnie zawsze podniecały niewinne filmy i widok lasek w orgaźmie a nie jakiś hardcore. I już powiedzmy od 2 lat nawet nie spoglądam na hardcorowe filmy.

DO tego trzeba dodać, że jestem w miare normalnym chłopakiem/facetem, który z reguły nie ma problemów w kontaktach z dziewczynami, wręcz przeciwnie, prędzej nawiązuje znajomości z dziewczynami niż facetami. Jednak swojego nawet pierwszego pocałunku do tej pory nie miałem, spytasz czemu? Chyba dlatego, że po pierwsze kiedyś byłem mocno nieśmiały, a teraz już mi tak na tym nie zależy, szukam tej jednej jedynej, szukam swego miejsca na ziemi i nie mam zamiaru się pchać tam gdzie nic nie iskrzy. Swego czasu byłem też sporo aktywny fizycznie (pomimo porno problemów) tańczyłem i taniec towarzyski i hip-hop, jeżdżę na rowerze, nartach, snowboardzie, łyżwach, rolkach, konno xD itd. Być może nawet do fapania bym nie wrócił, gdyby nie problem z moimi kolanami 2-3 lata temu, przez co musiałem zaprzestać tańczyć a już byłem bliski zapomnienia o fapaniu ehhh. Nie skończyłem także studiów, które też były przyczyną złego samopoczucia, ale to zupełnie osobny temat na inną rozmowę.

Przez te wiele lat, nie raz rzucałem to i wytrzymywałem nawet miesiąc i dłużej. Niestety powracałem a teraz jest ciężej, pomimo, że osiągnąłem niewielki sukces i robię to czasem 2-3 razy w tygodniu, czasem tydzień przerwy i zrobię to 2 razy w ciągu jednego dnia i znowu kilka dni przerwy, albo zrobię to 3 dni pod rząd i tydzień przerwy, w każdym razie nie robię tego non stop, to jednak już nie potrafię tego rzucić na miesiąc czy dłużej, próbowałem ale zawsze po około tygodniu wracam do tego. Główną winą tego jest chyba to, że mnie po prostu podnieca kobiece ciało, traktuję je praktycznie jak sztukę :P Coś zjawiskowego, więc praktycznie nie jestem wstanie odpędzić się od bodźców. A dodaj do tego, że jestem fanem gier i do tego Japonii i anime i masz wybuchową mieszankę gotową. Z erekcją wydaje mi się nie mam problemu a mój narząd potrafi czasem tak twardo stanąć, że nawet sam nie wierze jak bardzo się nakręciłem, gorzej było kiedy to robiłem non stop codziennie. Ale fakt co do namiotu to rzadko kiedy jest po nocy, chodź zdarza się. Najgorsze w tym jest to, że od kilku miesięcy (może roku) próbuję usilnie zwalczyć tą chęć ale nie mogę. chcę to zwalczyć z różnych powodów, które już i wyżej opisywałem, ale kolejnym z nich był też lub jeszcze jest, tzw. niekontrolowane myśli, przykładowo pójdziesz do kościoła, stoisz, nie ma co robić no i nie da rady w pewnym momencie mimo tego, że nie chcę same myśli napływają, to stosuję od pewnego czasu taką metodę, że  gdy tylko to się pojawia, to ja od razu zaczynam jakby lekko kręcić głową na lewo i prawo (ale to prawie niewidoczne jest takie malutkie ruchy), zamknąć oczy i drę się w myślach do siebie "zamknij się" "nie myśl o tym" i próbuję nie myśleć o niczym i  z reguły po chwili to działa. Udało mi się nawet trochę mój mózg zmienić, bo już coraz rzadziej pomyślę o czymś sprośnym na widok skąpo ubranej laski, byłem w niedziele nad jeziorem, i nawet raz o tym nie pomyślałem. Zresztą pomimo fapania i porno, tak naprawdę rzadko kiedy o tym myślałem przebywając wśród nich, po prostu mam duży szacunek do kobiety. W ogóle mam wrażenie, że tak naprawdę mój mózg po prostu domaga się tej dopaminy i pewnie gdyby mógł ją osiągnąć w inny sposób to by szybko wymazał wszelkie obrazy porno, a że nauczył się, że obraz nagiej kobiety = wkrótce otrzymam dopaminę, no to mnie torturuje takimi obrazami.

Nie wiem po prostu co robić aby nie wracać do tego, bo moim podstawowym problemem (przechodzimy do sedna sprawy) jest to, że siedzać przed kompem, często wkładam lewą rękę wiesz gdzie i po prostu.... bo ja wiem...... jak to nazwać.......... no bawię się........., przykład chociażby z dzisiaj, bawię się w modowanie gry (instalowanie fanowskich zmian do gry) i po pewnym czasie zauważam, że bawię się przyrodzeniem, tym bardziej się bawię, jeśli np. zobaczę coś dotyczącego kobiet i coś seksownego. Teoretycznie nie mam ochoty na masturbacje, ale gdy tak dłużej się pobawię przyrodzeniem, no to niestety objawia się to jak to dziewczyny mówią, "chcicą" i nie wytrzymuję i włączam porno w celu zadowolenia, aa mówię sobie, tylko spojrzę, żeby się uspokoić ale z reguły rzadko to się kończy tylko spojrzeniem, w 90% oglądam aż do orgazmu.



KURWA NO! Chciałbym z tym skończyć ale nie wiem jak się od tego odciągnąć.

Pozdrawiam

drugi mail dopisujący refleksje do pierwszego tego samego autora:

Zapomniałem dodać jednej rzeczy, wydaje mi się, że ból głowy mogę mieć od próby zaprzestania z tym nałogiem, ale nie jestem pewien, bo są trzy podłoża, raz, że czasem położę się zapóźno, dwa innym razem, za dużo słońca lub wysiłku, np. jak wczoraj rower i słońce i chyba się przeciązyłem i mnie łeb bolał z pół wieczora, trzy jak za długo siedzę przy kompie, no to też się zdarza. Z reguły towarzyszy mi taki ból jakby uciskowy, na górze, troszkę z lewej strony głowy ale nie całkiem na lewo, tylko wciąż czubek głowy i trochę w stronę czoła, jakby coś mi wwiercało się ciągle w głowę z tej strony. Być może po prostu wiele czynników na to się składa i jescze ten mój problem z zatokami, ale ja jednak mam wrażenie, jakby to jednak był efekt tego całego porno, bo z zatokami mam już dużo lepiej, a komputer? Czasem zdarzy się, że siedzę do późna w nocy 2:00 już padam na klawiaturę, i zero bólu głowy, po prostu ide spać do łóżka i tyle. To niby czemu innym razem nagle mnie łapie, i trzyma nawet kilka godzin.... przykładowo wróciłem ostatnio z działki i z nad jeziora, przerwy miałem kilka dni w masturbacji, wróciłem na chatę zrobiłem to raz, następny dzień polazłem na rower bo miałem sprawy do załatwienia w mieście, wróciłem i zaczęło się popołudniu zaczął mnie łeb nawalać, aż skupić się nie mogłem, gorączki zero, sprawdziłem, siłę jeszcze chwilę temu miałem, a jak zaczal mnie łeb nawalać to nagle jakbym osłabł totalnie i skołowany byłem. Wziąłem sobie pół tabletki przeciwbólowej to przeszło. A dzisiaj nie wytrzymałem i znowu fapnąłem sobie. Mam usilne wrażenie, że to są skutki tych kilku dni przerwy w masturbacji.

Pozdrawiam





Nie wiem czy pracujesz ale jak tak i jeszcze wytrzymujesz do 1 w nocy i z fapaniem to cóż cud że jeszcze żyjesz, ja sam w apogeum mojego uzależnienia miałem podobnie jak ty, gry też przerabiałem ale na szczeście większość się nagrałem w liceum i na poczatku studiów. Niczego odkrywczego nie napisze ponad to co masz na blogu, czyli musisz przestac i uciąc problem uźródła. Wydaje mi się że jesli komputer nie jest twoim narzedziem pracy to powinienes się go pozbyc, razem z smartfonem tabletem, chociaz na czas odwyku, albo lepiej sprzedaj i kup jakis badzie pentium 200 tylko do czytania emaili i pisania dokumentów. Raz ograniczysz gry dwa na takim gównie nie da się długo wytrzymac korzystajac z niego. Niestety musisz uciac u źródła problem. Tak jak zawsze spedzaj czas poza domem, moze podejmi studia np wieczorowo czy zaocznie, zapisz sie na silownie, nie msuisz biegac i obciazac kolan ale mozesz cwiczyc przeciez cala góre. Pozbądź się kompa i jego substytutów, musisz to amputowac a nie ograniczać bo jest twoim całym życiem a to bardzo źle, jestes młody, kompa i gierki zostaw sobei na starość.
Pozdrawiam

List czytelnika Jana - eskalacja fetyszy porno u hetero, od zwykłego porno po trans

Poniżej mail jednego z naszych czytelników:


Dziękuję, że się odezwałeś. Twój blog dodał mi dużo siły w trakcie pierwszych dni nowego, silnego postanowienia. Z jednej strony mocna motywacja by to rzucić, a z drugiej obawa, że "to se ne wrati".
Mój bunt przeciwko tym skłonnościom pojawił się na skutek zakochania i wielkich przeżyć z tym związanych. Po nie udanej próbie budowania związku na odległość to wszystko ruszyło jak lawina. Poznawszy coś tak pięknego jak drugi człowiek-kobieta, ta od mistycznej wręcz relacji spojrzałem na swoje dotychczasowe życie. To co zobaczyłem napełniło mnie trwogą, ale też nadzieją, że to wszystko jeszcze można odbudować. Wobec tego zacząłem poważnie pracować nad sobą. Są już pierwsze efekty. Mija drugi tydzień i nie mam w ogóle ciągot do pornografii, zdjęć itp. Mam dużo energii, czuję się coraz lepiej. Jedyne czego się obawiam to to żeby wrócić do sprawności pełnej przy kobiecie. Bo, wstyd mi najbardziej to pisać, ale co zrobić... w pewnym momencie (nie wiem jak to się stało, może coś w dzieciństwie się wydarzyło?) zaczęły mnie kręcić zdjęcia transwestytów i ta stymulacja działała na mnie najmocniej. Bardzo bym chciał, pragnąłbym by to mi się zresetowało. Tylko pytanie czy to się da? Tu moje pytanie...
Mam 23 lata i ogromną siłę by to zrobić, by zmienić swoje życie.
A Ty Danielu robisz fantastyczną robotę. 
Jeśli blogi po coś są to są w pierwszej kolejności dla takich działań jak Twoje.

Pozdrawiam Cię serdecznie
I życzę Wszystkiego Dobrego :)



     Dziękuję za miłe słowa, cieszę się że ten blog cię zainspirował do polepszenia swojego życia nie tylko w relacji z kobietą ale ogólnie.
      Nie wiem czy zmartwię ciebie jak i czytelników z podobnym problemem, ale nie raz czytałem na yourbrainonporn artykuły na temat fetyszy porno jakie sa najpopularniejsze. Zmartwie tym że okazuje się że porno trans, schemale i inne skręcone kompletnie wymysły są najpopularniejsze uwaga wśród heteroseksualnych. Ktoś powie zaraz zaraz nie możliwe, chyba to nei prawda, pewnie oglądają to tylko geje. Otóż okazuje się, że przemysł porno ewoluował wraz z rozowjem i popularyzacją internetu jak i konsumpcją samych internautów na porno. Czyli startował net powiedzmy 20 lat temu i najpopularniejszymi gatunkami były nazwijmy to zwykłe porno, jeszcze miały strzępki fabuły i były to 2 godzinne filmy. Spadek cen łącz i powstanie warezów stron  z plikami, wprowadzene łącz bez limitu uwolniło wszelkie granice dostępu do porno. To już nie były świerszczyki w kiosku gdzie kupujący by się wstydził kupić magazyn z trans filmami, anonimowość i nieograniczony net sprawił że producenci porno mogli zacząc prezentowac najprzeróżniejsze gatunki. Rywalizując z sobą o klienta nagrywając filmy przekraczali kolejne granice, kiedyś anal to był szczyt zboczenia, dziś anal to standard nawet z nastolatkami, nie mówiąc o trójkątach double analach itd. Chyba rozumiecie schemat, żeby się wyróżnić na rynku, rozpoczęła się rywalizacja o coraz bardziej udziwnione porno, już nie seks bo te filmy dawno przestały mieć jeśli kiedykolwiek z tym wspólnego. 
     Razem z producentami ewoluowały "smaki" konsumentów, internautów, nikt wtedy nie wiedział o uzależnieniu od porno, tak jak opisywałem to wcześniej jedbo porno się nudziło więc każdy szukał kolejnego, z czasem sesje się wydłużają, więc szperając naturalnie trafia się na nowe gatunki porno, które okazują się bardziej pobudzające od poprzendnich bo są nowe, bardziej wykręcone. Czyli jak ktoś gustował w nastolatkch to mógl przejśc na milfy a pozniej na gangBangi itd etc. W pewnym momencie człowiek moze trafic na transe i schemale i nie oszukujmy się na warezach, porno youtubach jest tego mase. Niestety wiele osób idzie dalej czyli do treści pedo czy zoofili. To sa powazne sprawy, dlatego nie można ich bagatelizować.
    Tak z tego co czytałem nawet jak widziałes i podobaly ci się takie tresci to odwyk pozwoli co wrocic do normy, na yourbrainonporn jest pełno takich opisanych przypadków. Jak zawsze najwazniejsze zeby wypelnic sobei czas i nie wracac do porno, poblokowac wszystko i pokasowac.
    Pozdrawiam i również wszystkiego Dobrego


niedziela, 3 sierpnia 2014

To już rok od rozpoczęcia odwyku - przemyślenia

jeden czytelnik napisał w komentarzu:
Danielu - jeśli dobrze pamiętam mija rok odkąd zerwałeś z p. i m.? Prawda to? Może napiszesz jak zmieniło się Twoje życie w ciągu ostatnich 12 miesięcy w perspektywie życia z p. i m., a życia bez nich? I pytanie bardziej osobiste - czy miałeś momenty załamania? Chęć sprawdzenia, zobaczenia jakiegoś pornola? Ochota obejrzenia tylko jednego filmu? Pojawiło się jakieś porno w ciągu ostatnich 12 mc? Jak z m.? Jedna wpadka to otwarcie wpadnięcie to studni?

Napisałem już wcześniej podsumowanie roku 2013: Podsumowanie roku 2013, luźne myśli co mi dał odwyk  a sam pierwszy post powstał 10 sierpnia: Pierwszy Post, o co więc chodzi z tym porno? ama na wykopie jeszcze wcześniej.
        Faktycznie wyszedł już rok, szczerze nie zwracam już większej uwagi na czas, nie odliczam kolejnego dnia bez porno, że dziś mi się udało bo to jest najgorsza rzecz długoterminowo jaką mozna robić,  w ten sposób ludzie kręcą się w kółko koło tematu, który powinni zapomnieć i zostawić za sobą. Po prostu wyjść, podnieść się z tego bagna i zamknąć ten temat raz na zawsze. Porno to dno i tona mułu. Prowadząc dalej ten blog nadal siedzę koło tematu, ale nie choduję go w sobie, nie podnoszę do rangi czegoś za co powinienem się biczować, byłem chory i sam to przezwyciężyłem, a blogiem staram się pomóc innym. Z pewnością widać że jest mniej postów ale na bieżąco co jakiś czas aktualizuje treści. Nie oszukujmy się jak już z tego wyjdzie powinien wyciągnąć wnioski i zapomnieć o tym samoniszczącym epizodzie.
        Wiem że są tu osoby które z ciekawości wchodzą na tego bloga, zdarza się sporo nowych, sam bym dwa lata temu wyśmiał co tutaj wypisuje, ale tak zwykle bywa że jesteśmy mądrzejsi po szkodzie. Całe szczęście dla nas problemy z erekcją w wyniku porno da się odwrócić. Po odwyku cały wewnętrzny wstyd przed sobą, niechęć do siebie która podświadomie występowała zanikła ale lekcja zapada w pamięci. Naprawdę czy jest coś silniejszego dla ego faceta jak kawałek ciała, który go definiuje, sprawia że jest mężczyzną, a nadaje się jedynie do sikania? To zapada w pamięć. Jasne są chwile słabości, gdybym wam powiedział że przez rok nie widziałem żadnej gołej baby na filmie czy nawet porno to bym skłamał. Oczywiście ze wdziałem, raz pisałem że po jednym filmie obyczajowym gdzie była scena erotyczna tylko naturalna, bliższa "życiu" po prostu zmasturbowałem się bo mi ciągle chodziło to po głowie. Nie był to kilku godzinny ciąg, po wszystkim czułem niesmak że to było trochę bezsensu, wyciagnałem wnioski i tyle, szedłem dalej. Uznałem jednak że po prostu trzeba uważać, nie panicznie uciekać, ale trzymać dystans do tego co się widzi. Oczywiście na strony porno nie wchodze, nei czuje potrzeby. Dużo osobiście dały mi filmiki Scheley o branży porno jak kobiety są wykorzystywany, jak ten brudny biznes wygląda od środka, że są przymuszane do seksu, do podpisywania kotraktów gdzie zgadzają się na wszytsko, że muszą pić albo ćpać bo inaczej by nie wytrzymały. Tak, zmiana punktu widzenia i poznanie jak działa ta branża od wewnątrz to dobry początek, aby otrząść się z fantazji w której się żyło.
       Odnośnie fantazji, to ciekawe ale naprawdę zadne obrazy same z porno mi już nie wracają, w sumie już po pierwszych kilku miesiacach ich nie miałem. Jasne że mam fantazje erotyczne ale są one jakby lekkie np że pieszczę czy całuję daną kobietę poznaną i wyobrażam sobie jak delikatnie się wije i stęka. TO jest takie naturalne, subtelne, miłe i normalne. Często tyle mi wystarczy żeby mi stanął i nie przepraszam za to, przeciwnie jestem dumny że jestem zdrowym facetem z zdrowymi potrzebami, że mój penis stoi jak powinien i że nei mam tej całej agendy porno, tych wydumanych, fałszywych potrzeb i wizji, które wypaczyły mi obraz kobiet i seksu. Śmieszne to jest że w pewnym momencie człowiek przypomina sobie co robił przez te lata i sam się sobie dziwi, jak ja mogłem to oglądać... a nie oszukujmy się każdy chyba widział już wszystko co ta postawiona na głowie "branża" jest w stanie dostarczyć.
        Jeżeli chodzi o masturbacije organiczam ja do absolutnego minimum, nei uważam masturbacji za coś złego ale nie czynię z niej sportu, jeśli już mnie mocno przyciśnie to tak zdarzy się ale nie jest to nawet raz na dwa tygodnie. Nawet jak to robie to bardzo lekko, pamietajcie Panowie o death grip, bo mocny uscisk zmniejsza tolerancje na stymulacje i póżniej jest zdziwienie że w gumie i w pochwie flaczeje...
       Nie powiedziałbym że jedna wpadka to jak wpadnięcie do studni, pamietajcie że osoba widząca swój problem a taka, która go neguje i mówi że ją nie dotyczy bo jeszcze jej stoi czy ma dumę to są dwa różne światy. To są lata świetlne w refleksji nad samym sobą, ciężko jest przyznać że popelniło się błąd, że się spiepszyło i zrobiło się sobie kuku. Ok obejrzałeś więc już nie oglądaj, ja patrze na to tak, jak mi przychodziła taka myśl czy ochota czy widziałem że traciłem kontrolę to mówiłem do siebie, że nawet jak obejrze czy zmasturbuje się przy tym to będę czuł się źle a długoterminowo i tak nie będę do tego wracał już nigdy, więc po jaką cholerę mam to teraz robić. To bez sensu. Wypełniajcie sobie czas sportem nauką, spotkaniami z znajomymi, nie masz ich? zapisz się na kółko bilardowe, czy cokolwiek, poszukaj w necie jest tego pełno.
      Tak naprawdę na odwyku paradoksalnie powinisie jak najmniej myśleć o całym procesie, im mniej tym lepiej. Na tym polega samoleczenie, remedium na nasze problemy, musicie dosłownie amputować z swojej głowy porno i zająć się wszystkim innym czego nie dotyczy czyli po prostu życiem. Wtedy taki odwyk to prawidłowe leczenie. Pomyślcie jak macie katar, co robicie? Wychodzicie nadwór z mokrą głową? konsumujecie lody i zimne napoje? biczujecie się że mieliście wpadkę bo odkręciliście zimną wodę w kranie? No chyba nie, akceptujecie że jesteście chorzy, nie myslicie o katarze tylko czekacie żeby samo przeszło. Tak ma wyglądać odwyk z tą rożnicą że fakt będą wachania nastroju i inne jazdy, ale to normalne, ba pokazuje że odwyk przebiega prawidłowo bo organizm uzalezniony chce cię zmusić do tych dopaminowych skoków, ale to ostatnie tchnienie, jak to przeczekasz organizm się podda i uzna że to koniec, nie dostanie dopaminy w ten sposób i nie ma co robić jazd z twoim organizmem. Po tym etapie wszytsko zaczyna wracać do równowagi, pewnie nie ma jeszcze erekcji ale to normalne. Najlepsz ejest to że gdy wypełnia się wolny czas sportem, jakimś hobby i najlepiej poza domem to za bardzo się nawet nie czuje całego odwyku, robi się sam a ty jak widz się przygladasz.
     Życie jest lepsze bez porównania, jasne to nie będzie remedium na wszytskie wasze problemy, raczej remont generalny całego fundamentu, a że były one zniszczone i cała reszta zaczęła się sypać to teraz można w pełni sił ulepszyć cało resze swojego życia. Dla mnie nie ma nic lepszego jak po prostu odzyskanie kontroli nad sobą, akceptuję i lubie swoją nową rolę kogoś kto świadomie, z chęcią kreuje swoje zycie i podejmuje ryzyko. To o wiele lepsze niż na w pół żywy siedzieć z lewą ręką na wiadomo czym a z prawą na myszce klikają jak opętany przez kilka godzin. Te dwie wizje każdego z nas przed i po odwyku to jak dwa różne światy, ciężko to nawet porównać bo polepszenei jakości życia jest na tylu poziomach: zdrowie, samopoczucie, pewność siebie, ogólna spojność własnej osoby. Najlepsze jest jednak to że każdy z nas może pozbyć się porno, sam z siebie, bez lekarzy, prochów i innych bzdetów, rozwiązać problem u jego sedna, samą przyczynę jak snajper.
     Mogę tak pisać godzinami i pewnie bym się setki razy powtarzał, nie raz pisałem te same wnioski w wielu postach, moi drodzy odwyk to nie fizyka kwantowa, im wcześniej go przejdziecie tym prędzej będziecie szczęśliwi z swojej lepsze wersji samego siebie, tego nigdzie nie kupicie, a satysfakcję będziecie mieć na całe życie.
       
       

środa, 30 lipca 2014

Kobieta oraz facet który jeszcze nie widzi swojego uzależnienia


Przeklejam komentarz czytelniczki która wypowiadała sie w liście Stefanii, odpowiem w komentarzu bo jestem na wakacjach z komorka. Jest to bardzo ważny komentarz bo z pewnością wiele kobiet ma podobna sytuacje.

Komentarz:
Bardzo dobrze Stefanio, że poruszyłaś problem osoby drugiej,towarzyszacej osobie na odwyku.To trudna emocjonalnie walka.Ja mam problem ten sam co Ty a trwa już 14 lat, od dnia kiedy mamy internet.Przeszłam ciąg próśb ,przeprosin i zapewnień.Po serii sprawdzań historii, zaufaniu do męża ciągle mam siły, żeby znowu próbę po raz kolejny ponowć.Jest mi trudno ponieważ mąż jest dobry dla mnie ,dzieci,,więc walka jest podwójnie trudniejsza.Zawsze dbałam o siebie,dbałam o męża,seks nie miał żadnych tabu ale jesienią ubiegłego roku nastapiła eskalacja,nawet grożba rozwodu .Zawsze mąż uważał że troszkę pikanterii nie zaszkodzi w zwiazku, zresztą ja też.Muszę podkreślic, że oboje mamy wysokie libido i bardzo cieszy to nas,lubimy kochać się i uprawiac seks.Ale jest pewna granica w zaufaniu i pojawiła się pewna dziwna rzecz,mąż dochodził do orgazmu za pomocą coraz mocniejszych podniet i trwało to coraz dłuzej oraz uwielbiał jak ja go zaspakajam rękami,zresztą on sam też to robił żeby podniety były mocniejsze. Wszystko się wydało po którejś rozmowie,prawie przybity do muru,że pracując cyklicznie poza domem w danym dniu tygodnia oglądał od kilku lat,najpierw niewinnie zdjęcia,erotyki,akty /tłumaczac, że to sztuka,inspiracja/ póżniej filmy i tak dalej/ szukając w pracy nocą coraz mocniejszych wrazeń.Wiedziałam o tym gdyż prałam bieliznę. Znalazłam tę stronę ,pokazalam mężowi nie chciał wogóle czytać,uważał że to go nie dotyczy ,jedynie artykuł o skutkach i drogach dopaminowych w mózgu trochę go wystraszył. Jestem tak jak Ty znowu na odwyku z meżem i mam ogromna nadzieję, że bedzie dobrze ,tylko zauważyłam,że jestem coraz słabsza ,wystraszona co będzie jutro. Jeżeli czytasz Danielu ten komentarz czy możesz mi odpowiedzieć na pytania? Czy meżczyzna jak ogląda zdjęcia kobiet sugerujących coś seksownego tylko w tytule jest od razu podniecony?mój mąż uważa, że to normalne...Jak ogląda zwykłe filmy z seksem ,kochaniem się od razu jest erekcja ?mój maż ma ...I czy w nocy przy normalnej erekcji fizjologicznej lub bez, trzyma rekę na nim i coś tam robi,pociera i .. wiem ż e filmy maja takie przesłanie ale nie może byc chyba takich reakcji po zwykłych filmach i zdjeciach...To są sprawy o których rozmawiamy,problem znamy ale mąż najlepiej zamiótł by to pod dywan..Ja uważam się nie szanowana i ciągle oszukiwana. Zagubiona pozdrawiam i dziękuje za blog.

środa, 16 lipca 2014

List Stefanii

Hej,
      Przejrzałam wszystkie wpisy od deski do deski i po wielu dniach zdecydowałam, że również podzielę się swoją historią w nadziei, że posłuży ona niektórym czytelnikom za dodatkową motywację bądź iskrę, dzięki której rzuci to pornogówno w cholerę.
Problem ze zjawiskiem pornografii towarzyszy mi od najmłodszych lat, ponieważ mój ojciec - wraz z rozwojem technologii - odkrywał coraz to nowsze sposoby na wgłębianie się w pornografię.      Zaczynając od film wideo jeszcze w latach 90, po kupno komputera na przełomie 20 i 21 wieku: filmiki, zdjęcia, sex czaty, programy erotyczne w telewizji, maile, spotkania, zdrady. Mając mniej niż 10 lat odkryłam sporą kolekcję filmów wideo, a po przekroczeniu tego wieku byłam intensywnie atakowana treściami pornograficznymi, ponieważ po zainstalowaniu na stałe komputera z połączeniem internetowym w moim pokoju, ojciec oglądał je nieustannie. Z początku zachowywał podstawowe środki ostrożności - słuchawki, oglądał wtedy, kiedy nie było mnie w mieszkaniu bądź pokoju. Nie robił jednak tego dostatecznie uważnie, ponieważ inteligentna, spostrzegawcza i ciekawska dziewczynka wyśledzi naprawdę wszystko. Z biegiem czasu - wraz z moim dorastaniem - środki ostrożności zostały porzucone: czatował, rozmawiał przez telefon w mojej obecności z prostytutkami, oglądał filmy z dźwiękiem z głośników niecałe 3 metry ode mnie.
Po osiągnięciu przeze mnie wieku 20 lat pewna granica została przekroczona; byłam już zbyt zmęczona czytaniem maili i wiadomości, podglądaniem historii przeglądarki, stałym kontrolowaniem ojcowskich wybryków. Poinformowałam go, że wiem o wszystkim, rozmawiałam z mamą. Nie skończyło się to rozwodem, jednak kosztowało nas wszystkich to wiele nerwów; nie zliczę nieprzespanych i przepłakanych nocy.
      Najistotniejszą częścią mojej opowieści jest wpływ, który wywarł na mnie ten wieloletni styk z pornografią (jeszcze przed rozpoczęciem dojrzewania!), z konsekwencją czego borykam się do dziś. Od początku traktowałam cielesne zbliżenie się obu ludzi jako ostateczność, jako działanie, w którym ja jako kobieta muszę być traktowana instrumentalnie. Libido nie istniało. Seksualność wzbudzała we mnie obrzydzenie, niechęć, a swoje nagie ciało postrzegałam jako kopalnię niedoskonałości (przez lata naoglądałam się 'idealnie' wyglądających panien rozciągniętych przed kamerą - wyglądam jak ich zupełne przeciwieństwo).
      Podczas przelotnych związków i znajomości różnego rodzaju zbliżenia nie dostarczały mi radości, były mi obojętne, a podczas seksu zamykałam oczy i modliłam się, aby skończył się jak najszybciej; jednak jedyne, co szybko się kończyło, to owe związki. Nikt nie chce spotykać się z zimną dziewczyną, która nie bryka po łóżku i nie jest skora do wypróbowania kolejnych pozycji, tylko leży jak kłoda i unika seksu jak ognia.
     Znalazłam jednak chłopaka - prawdziwego, takiego na zawsze. Już na początku znajomości wiedziałam, że kolekcjonuje erotyczne zdjęcia (można nazwać je artystycznymi), czasem ogląda porno; było to dla mnie bardzo trudne do zaakceptowania. Po wielu rozmowach, opowieściach o mojej przeszłości i kilkunastu miesiącach zrozumiał, że musi to mocno ograniczyć (nigdy nie miał problemów, daleko mu do historii facetów z Twojego bloga, którzy musieli rozpocząć nofapchallange), a ja z kolei przestaje powoli postrzegać seksualność jako zło. W ramach pewnego oswojenia próbowaliśmy oglądać filmy erotyczne (amatorskie, bez żadnych udziwnień, z ładnymi ujęciami i naturalnymi ludźmi); nie wytrzymałam długo, ale uświadomiło mi, że seks uprawia każdy i nie powinno kojarzyć mi się to z niczym złym.
       W każdym razie chciałabym zasygnalizować, że nawet będąc osobą, która tylko biernie spogląda na porno i wszystko, co z nim związane, jest narażona na po części podobne konsekwencje do tych, którzy mają z porno kontakt bezpośredni, doprowadzając do problemów w sferze absolutnie podstawowej w naszym życiu. Miejcie zatem świadomość, że nie tylko Wasze partnerki, ale i młodsze siostry czy córki, współtowarzysząc Wam w Waszym uzależnieniu, mocno na tym cierpią - czasem mocniej niż Wam się wydaje.
Trzymam kciuki za wszystkich podejmujących walkę






Bardzo dziękuję w imieniu wszystkich czytelników za tego maila, dla nas zawsze punkt widzenia kobiety jest bardzo ważny, tym bardziej że nawet biernie będąc związana z porno miało na ciebie wielki wpływ. Cieszę się że znalazłaś odpowiedniego faceta i oboje rozumiecie się, wszyscy dążymy do normalnego seksu, który jest przyjemnością i spełnieniem kochającej się pary a nie sztucznym, udziwnionym aktem. Nie zgadzam się jednak ze słowem walka, tu nie chodzi o walkę tylko na pogodzeniu się z tym że jest się chorym i trzeba porzucić porno i nigdy do niego nie wracać, że nie jest już opcją, wtedy się nie walczy tylko akceptuje się to że jest się chorym, ale jak się skupi na innych rzeczach i nie będzie się do porno wracać to te chęci same przejdą.
Pozdrawiam Serdecznie!

poniedziałek, 14 lipca 2014

List Rafała

Cześć,

Na początku wielkie dzięki za wysiłek jaki włożyłeś w to wszystko, dzięki wielkie bo m.in. dzięki Tobie postanowiłem zmienić swoje życie.

Piszę troche nieskładnie bo tyle myśli mam w głowie że ciężko mi to uporządkować jeszcze.
Czytałem Twoje AMA i jesteśmy do siebie bardzo podobni, wiek, praca, kontakty z kobietami itp. Też zacząłem fapać w podobnym wieku, nałóg postępował podobnie. Samo odkrycie że jest to nałóg zajęło mi sporo czasu, wcześniej traktowałem nofap jako coś śmiesznego, takie wyzwanie dla geeków czy coś. Mnie oczywiście problem nie dotyczył.

Teraz jesteś w pełni świadom skali tego, mam mnóstwo symptomów uzależnienia, jak czytam artykuły to każdy wydaje mi się opisuje moje życie. Jest to coś niesamowitego i zarazem przygnębiającego. Mam jednak silną psychikę i wiem że to pokonam, pokonam jak inne problemy w życiu. Porno zawładnęło mną w sposób niezauważalny (to jest żenada kompletna, jak mogłem tego nie widzieć).
Jestem przekonany że mnóstwo z moich problemów ma właśnie źródło w porno i fapaniu. Jestem rozdrażniony często, niewyspany i zmęczony, brak koncentracji, poczucie że coś mi dolega a nie wiem co. Pomijam tu aspekty czysto seksualne bo one są oczywiście związane z porno. To że jestem przemęczony przez porno to jednak dla mnie autentyczny szok! Szczerze mówiąc mam nadzieję że to jest powodem bo wiem że z tym mogę wygrać, gorzej gdyby to była jakaś poważna choroba, więc jest to swego rodzaju pocieszenie.

Tak jak Ty zacząłem mieć problemy z erekcją :/ To jest straszne, dramat dla mężczyzny :(
Często miałem tak z kobietami że jest genialnie a ja odpływam gdzieś daleko, przestaje mnie to podniecać. Coś co jest piękne i kobiecie sprawia przyjemność jakiej w życiu nie zaznała mnie zaczyna nudzić. Autentycznie myślałem wtedy o pierdołach zamiast skupić się na intymnej chwili z nią.

Z jedną wtopa, flak zupełny, ona w szoku, ja po jakiejś godzinie odzyskałem erekcję i się udało. Ale to był dramat, nie czułem podniecenia. Było ciemno zupełnie, ona pogasiła wszystkie światła. Nie widziałem nic a bez tego nie mogłem się podniecić, musiałem sobie z pamięci pornosy odtwarzać :/

Z drugą podobnie, atmosfera wieczoru świetna, po przejściu do łóżka zabierałem się za to chyba z godzinę aż mi sięudało osiągnąć wzwód, ale wyszło w miarę ok bo myślała że tak nastrój buduję. Wtedy wiedziałęm już że coś jest nie tak, zacząłem unikać możliwości sexu z nią. Po jakimś czasie znowu spróbowałem i tu już kompromitacja całkowita. Flak zupełny, nic nie pomagało, był dzień widziałem ją i nic. Po miesiącu znów mnie zaprosiła na noc ale nie czułem żadnego podniecenia mimo że leżeliśmy nadzy obok siebie. Najgorsze jest to że przez ten miesiąc byłem już świadom problemu i nie umiałem się zmobilizować do walki. Jeszcze godzinę przed wyjściem do niej oglądałem pornosy i "krawiędziowałe" doskonale wiedząc że będzie problem.

Dziś jest 5 dzień całkowitego nofap, brak libido, nie interesują mnie kobiety, czuje się niepełnowartościowym facetem. Liczę mocno że to przejdzie, musi. Zacząłem znowu chodzić na siłownię. Związek z ostatnią dziewczyną się skończył, możliwe że zerwała po naszej ostatniej nocy. Czas na wielkie zmiany.

Napisz jak u Ciebie teraz, ile trwał powrót? Dla mnie najgorsze jest brak libido, zawsze byłem tak napalony a teraz nic :(














Hej dzięki za maila, u mnie trwał odwyk około 3 miesięcy, spadek libido to norma więc bez obaw, najważniejsze że podjąłeś decyzję żeby swoje życie zmienić, powodzenia!

niedziela, 13 lipca 2014

200.000 wyświetleń i 1000 komentarzy



Tak dla ciekawości jakby kogoś interesowało, po roku działalności, blog ma około 200 tyś wyświetleń i ponad 1000 komentarzy, całkiem nieźle jak na niszową tematykę.




Post ten jest króciutki i odbiega od głównego tematu, naprawdę powoli zaczynam mieć takie przemyślenia że temat już się wyczerpuje, jeśli ktoś zadaje pytania to zwykle jakieś nowe osoby albo ktoś bredzi że wytrzymał tydzień i co ma zrobić, moi drodzy wszystko zostało juz opisane dokładnie na blogu jak i jest w FAQ na szczycie strony.

Pozdrawiam wszystkich i życzę udanych wakacji :)