Info

FAQ oraz Opis odwyku od porno krok po kroku dla początkujących znajduje się tu: http://nadopaminie.blogspot.com/2014/05/100-post-odwyk-krok-po-kroku-dla.html

czwartek, 14 stycznia 2016

List Magdy o jej uzależnionym partnerze

Cześć Daniel,
jestem jedną z tych dziewczyn, których faceci mają problem z pornografią. Pozwoliłam sobie na maila, bo tak naprawdę nie mam z kim o tym porozmawiać. Większość ludzi, także kobiet, podchodzi do tego na zasadzie – daj spokój, nie wyolbrzymiaj, wszyscy to robią. Zdecydowałam się napisać, bo z relacji innych dziewczyn uderza mnie to, jak bardzo siebie obwiniamy za problemy naszych partnerów.
Jestem z moim mężczyzną kilkanaście lat w związku, kilka miesięcy temu urodziło się nasze dziecko. Przez te kilkanaście lat wydawało mi się, że mogę mojemu facetowi zaufać, że rodzina jest dla niego wartością nadrzędną. Zdrada? W życiu. Może to się zdarzyło koleżance, może sąsiadce i kuzynce, ale w moim związku? Skąd. Jeszcze parę tygodni temu dałabym sobie za niego rękę odciąć.
I co?
Dzisiaj byłabym bez ręki.
Wydawało mi się, że mój facet mnie w 100% akceptuje, że go pociągam, że przez te wszystkie lata był ze mną szczęśliwy i rozumie to, że ciąża i macierzyństwo zmienia kobietę. Wyobraź sobie, jak po rodzinnej wigilii kochaliśmy się, potem on zasnął, a ja leżałam i ryczałam ze szczęścia, bo myślałam, że trafiłam w los na loterii, bo mam cudownego męża, który nie jest taki jak wszyscy inni i rozumie, że jestem zmęczona i chodzę szybciej spać, że zaraz po porodzie trudno mi było wrócić do zwykłej aktywności seksualnej, a on to tak po prostu zrozumiał i nie zmuszał do niczego. Teraz wiem, jaka byłam głupia! Bo wyobraź sobie, że 5 godzin później mój Mr. Perfect walił konia do sikających lesbijek, japońskich lolitek i bzykającego się rodzeństwa. Na samą myśl o tym chce mi się wymiotować.
Dowiedziałam się w sumie przypadkiem, bo generalnie nie ma jeszcze dużych problemów z erekcją, a przynajmniej do tej pory się z tym dobrze krył i zawsze miał jakieś wytłumaczenie. Przyłapałam go in flagranti raz, wyparł się. Przyznam, że nawet mnie to trochę kręciło, pomyślałam – może mu czegoś brakuje, sprawię, że będzie najszczęśliwszym facetem na świecie. Następnego dnia znowu go przyłapałam. Byłam w pokoju obok, napalona i rozgrzana czekałam aż mnie dotknie, a on włączył komputer i zaczął się masturbować.
W tamtym momencie poczułam się tak, jak wszystkie inne dziewczyny tutaj. Jakbym dostała w twarz. Czułam się do granic poniżona i oszukana. Nigdy nie byłam przeciwniczką pornografii. Kiedyś próbowaliśmy oglądać to razem, ale jakoś wyszło bez fajerwerków. Kiedy opowiadałam mu o swoich fantazjach, to potem wielokrotnie nawiązywał do tego, że jestem rozwiązła i mam skłonności do zdrady. To mi trochę podcięło skrzydła. Domyślałam się, że pewnie się masturbuje, przecież ja też to robię, ale nie kilka razy dziennie, nie wtedy, kiedy on za ścianą zajmuje się dzieckiem i nie wychodzę przez to później do pracy. Wyobrażałam sobie, że czasem czuje to parcie, popracuje chwilę ręką, umyje się i wraca do codziennych zajęć – i takie coś akceptowałam, bo przez natłok obowiązków nie zawsze miałam ochotę na seks. Więc kiedy w historii przeglądarki zobaczyłam, że on robi to dosłownie w każdej wolnej chwili, kilka razy dziennie, a do tego sam zachęca mnie, żebym wyszła z domu, żebym pospała sobie jeszcze z rana albo żebym poszła wcześniej spać – wszystko zaczęło się jakoś układać do kupy. To, że ostatnio niby przypadkiem częściej zasypiał w salonie, a nie ze mną w sypialni, to, że rzadziej się kochaliśmy i że kiedy wreszcie czasem się udawało, to próbował nowych technik – skąd je znał?
W ciągu kilku sekund moja samoocena spadła do zera. I tu dochodzę do sedna: czułam się poniżona, choć zupełnie niesłusznie. Bo TO NIE JEST MÓJ PROBLEM. Wbrew wszystkiemu, mój facet masturbował się do porno w czasie, kiedy czułam się najbardziej seksowną kobietą na świecie. Przyznaję, że nigdy nie byłam demonem seksu, ale właśnie w ciąży polubiłam swoje ciało. Jestem z niego dumna. Potrafiło dać nowe życie. W ciąży jeszcze bardziej polubiłam seks, uprawialiśmy go nawet w dniu porodu. Teraz też czuję się fantastycznie, uważam, że świetnie wyglądam, schudłam, mam krągłe, duże piersi, gładką cerę. Lubię siebie w lustrze, po raz pierwszy w życiu lubię swoje zdjęcia. Oczywiście, nie jestem ideałem, nie mam idealnie płaskiego brzucha, mam kilka rozstępów – ale uważam, że jeszcze nigdy tak dobrze nie wyglądałam. Nigdy ludzie, nawet obcy, nie prawili mi tylu komplementów. Serio. Myślę, że niejeden facet chciałby mnie mieć z tą fałdką na brzuchu i rozstępami. Ale nie mój mąż, który zamiast prawdziwej, żywej kobiety woli swoją rękę i pseudoamatorskie filmy. To strasznie słabe. Dlatego chciałam zwrócić się do wszystkich czytających Cię dziewczyn – nasz wygląd, nasze zachowanie nie ma tu żadnego znaczenia. Winimy siebie, zadręczamy się i zastanawiamy, co poszło nie tak. W kółko pytałam siebie – dlaczego. Mogłybyśmy być jak te laski z porno, a oni i tak by woleli posiedzieć sami przed komputerem. Mój mąż na przykład z lubością ogląda milfy, nawet takie zupełnie starsze panie, ale wyszukiwał też ciężarne (chociaż sam stwierdził przy okazji, że kobieta w ciąży na sekskamerkach to już przesada, przecież tam oprócz niej jest jeszcze dziecko!) i tryskające mlekiem. Moje fantazje, które go tak oburzały, w wykonaniu pań z filmów były już ok. A przyznał, że zaczął to robić, jak byłam w ciąży. Ale powiem szczerze, że już mu nie wierzę.
Zaufanie buduje się długo, a traci w kilka chwil. Po tylu latach w związku z nim wszystko się posypało. Nie wierzę w to co mówi, wątpię, czy kiedykolwiek był wobec mnie szczery. On nie wie, że sprawdziłam historię jego przeglądarki, zanim ją skasował. Twierdzi uparcie, że to zdarzało się od czasu do czasu, najwyżej raz na kilka dni. Raz na kilka dni, moi drodzy, to on tego nie robił. Więc skoro okłamał mnie teraz, to dlaczego nie miałby okłamać mnie następnym razem? Wiesz, co powiedział, przepraszając mnie? Że widzi NASZ problem i ma nadzieję, że pomogę mu go rozwiązać. Nawet zaproponował, żebym go kontrolowała. A przecież to nie jest mój problem, ja od zawsze preferowałam normalny seks z prawdziwym mężczyzną. O pornobiznesie do niedawna nie miałam dużego pojęcia. Nie zamierzam być niczyim policjantem, bo to żenujące.
Z tej perspektywy cieszę się tylko, że przez te lata byłam wierna swoim przekonaniom i nigdy nic w łóżku nie udawałam. Dziewczyny mnie zrozumieją – czasami nie miałam orgazmu, potrzebowałam dłuższej gry wstępnej, albo zwyczajnie w trakcie traciłam ochotę na dalsze igraszki. Dzięki temu dzisiaj wiem, że nie byłam jedną z jego pornogwiazdek. Może dlatego wolał rękę ode mnie – nie ma fanaberii, nie ma słabszych dni i zawsze jest gotowa.
Wydaje mi się, że moja postawa dała mu wiele do myślenia. Próbował przerzucić odpowiedzialność na mnie, mówił że przecież po porodzie nie mogliśmy uprawiać seksu (ale przecież ja też nie mogłam! w czym jestem gorsza od niego, że on może sobie ulżyć, a ja nie?), że nie wiedział, że tak to odbieram (a jak on by się czuł wiedząc, że wolę oglądać innych panów i wkładać sobie przy tym rękę w majtki?), że ma duże potrzeby (a ja mam potrzebę czasem komuś przypier...ć i co z tego?) albo że chciał ćwiczyć po to, żeby móc dłużej ze mną (a czy kiedykolwiek dałam mu do zrozumienia, że mi to przeszkadza?)... Obiecał, że nie będzie więcej oglądać porno. Chciałabym mu wierzyć, ale chyba już nigdy mu nie zaufam. Poza tym jest dobrym mężem i ojcem, kocham go mimo wszystko i chcę mu pomóc. Dałam mu drugą szansę, ale przyzwyczajam się do myśli, że mogę go zostawić i ułożyć sobie życie sama. Wiem, że będzie trudno, bo przecież mamy dziecko, kredyt. Nie ma wagonu, którego nie da się odczepić. A gdybym mu uległa, to przestałabym siebie szanować.
Dlatego dziewczyny – bądźcie wierne swoim przekonaniom. Jeśli wasi mężczyźni nie potrafią was docenić, to jest ich strata. Nie jesteśmy na nich skazane. Zawsze byłam uparta i często z tego powodu dostawałam po tyłku, ale wierzę, że tylko dzięki temu jestem dzisiaj odrobinę silniejsza. Jeśli ja czegoś nie akceptuję, to choćby cały świat próbował mi wmówić, że jest inaczej – nie zgadzam się na to i koniec. Mam do tego prawo. Wy też macie. Ten blog pokazuje, że można inaczej. Dziękuję, że go wciąż prowadzisz i dajesz nadzieję.
Czytelniczka
Ps. jeśli uznasz to za stosowne – opublikuj mój list, bo w każdym poście dziewczyny piszą, jak podle się czują, a to przecież nie one mają problem. One są współuzależnione. Czasem trzeba pozwolić uzależnionemu stoczyć się na samo dno, bo dopiero wtedy zrozumie, że potrzebuje pomocy.



Cieszy mnie że coraz więcej kobiet zauważa, że nawet gdyby postawić koło uzależnionego kobietę z filmów porno to filmiki byłyby bardziej kręcące. To kwestia nie tyle uzależnienia od pikseli, ale różnorodności rodzajów, typów, kątów etc. Nawet miss off the world nie jest w stanie konkurować z czymś takim, co więcej uzależniony w jednej sesji może zobaczyć dziesiątki różnych rodzajów filmów i sa one łatwo dostępne na żądanie etc. Tak jak zauważyłaś to problem przede wszystkim samego faceta, rykoszetem również kobiety ponieważ wpływa na jej poczucie wartości. Nie będę pisał banałów, że nie powinno przez to boleć bo i tak każdą boli, natomiast nie jest to też jakaś taryfa ulgowa. Ok to choroba ale nie znaczy, że można ją dozować dawkami i powoli zmniejszać bo tak to nie działa, trzeba to uciąć i już, ale to ma sens tylko wtedy jeśli sam facet chce się zmienić. Niestety jeśli to nie wychodzi od uzależnionego to nie za często się udaje odwyk. Nie jedna kobieta odeszła od faceta przez porno, ale jeśli gość wykazuje chęć zmiany to jak najbardziej powinno się pomóc, oby tylko były efekty.

13 komentarzy:

  1. Czytelniczko. Jestem kobietą która żyje z tym problemem od 6 lat. I w 100% się z tobą zgadzam. Walcz o siebie i swoją godność.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podziwiam Cię, nie wiem czy dam radę tyle wytrzymać. Powiem szczerze, gdybym teraz spotkała innego mężczyznę na swojej drodze, to chyba nie miałabym oporów, żeby zostawić męża. Teraz jestem od niego trochę zależna finansowo, ale jestem na dobrej drodze, żeby to zmienić.
      Źle mi z tym wszystkim i nie mam się komu wyżalić.

      Usuń
  2. Jeśli będzie się wywiązywał ze swojej obietnicy to nie masz się czym martwić. Cóż mogę rzec, że nie jest to łatwo rzucić. Mi się udało poradzić z tym nałogiem, ale to nie było z dnia na dzień i miałem kilka upadków po drodze, jednak dalej chciałem się zmieniać.
    Co do oglądania porno przez partnera nawet nie chce sobie wyobrażać jak to musi boleć. Kiedy wyznałem prawdę swojej partnerce, że miałem taki problem i zaczęliśmy rozmawiać na temat porno, gdzie powiedziała mi, że zdarzyło jej się kiedyś obejrzeć, co nie powinno być niczym dziwnym, ale sama świadomość, że kiedyś oglądała, długo przed naszym związkiem mnie cholernie zabolała. Nie było nawet dla mnie ważne kiedy to oglądała zbytnio, tylko sama świadomość, że oglądała i poczucie, że nie mam co równać się z takimi aktorami przyprawiła mnie w podły nastrój. Teraz wiem, że to głupie myślenie, ale pierwsza reakcja była taka a nie inna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, ja już mierzyłam się z tymi uczuciami przy okazji jego wieczoru kawalerskiego. Kumple wynajęli jakąś panienkę i najpierw myślałam, że to przecież nic takiego, ale po fakcie bardzo to przeżywałam. W końcu wbiłam sobie do głowy, że przecież on nie jest taki, "jak wszyscy". Cóż, myliłam się okrutnie i znów nie jestem niczego pewna. Gratuluję Ci sukcesu w odwyku i trzymam kciuki za to, żebyś nigdy do tego nie wracał.

      Usuń
  3. Kupa wspaniałych na pierwszy rzut oka ludzi niszczy życie swoje i bliskich przez jeden jedyny poważny problem który nazywa się alkohol, pornografia, hazard, zakupoholizm itp. Z Twojego postu wynika, że on do nich należy. Ten jeden krok do szczęścia. Nie przekreślaj go, tylko walcz o siebie i o niego! Mimo wszystko, czytelniczko, uważam, że jesteś szczęściarą, która stanęła przed ciężką próbą.

    P.S. Ja lubię oglądać na youtube filmy robione przez tych którym się udało z tym wygrać i Wam też to polecam, tylko niestety trzeba dobrze znać angielski.

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo konkretna, słuszna postawa. Najważniejsze to chronić siebie samą. Dobrze, że Pani w przeciwieństwie do wielu "kobiet-bluszczy" nie wchodzi chłopu na głowę i nie czuje się odpowiedzialna za jego problem. Paradoksalnie, wielu mężczyzn siedzi w tym nałogu dlatego, że ich kobiety dają im taki komfort - tzn. wiedzą, że i tak od nich nie odejdą i będą się nad nimi litować. A często jest niestety tak, że póki nie osiągniemy "dna", jakim jest np. odejście partnerki, to nie zaczniemy nic robić ze swoim życiem.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Piszecie że trzeba pozwolić komuś osiągnąć dno, ale jak zgodzić się na stratę osoby którą się kocha, zrezygnować ze wspólnego życia. Nie wiem jak to zrobić, ale chyba sama musze się na to zdecydować. Jestem ze swoim facetem 2 lata,i po raz pierwszy ten problem wylał się 10 miesięcy temu. Podeslałam mu link do bloga Daniela, żeby przeczytał pytania dotyczace uzaleznienia i sam określił czy to go dotyczy. Cóż, oglądał codziennie przynajmniej przy każdej okazji kiedy mnie nie było. Przyznał że ma z tym problem i że postara się to zmienić, czyli nie oglądać. Jakiś czas później znalazłam 1 filmik, znów obiecanki.Ostatnio znów ma problemy z erekcją, znów robimy to raz na 2 tygodnie co trwa chyba 5min.Brutalna prawda mnie przytłacza,stałam się zgorzkniala i nic mnie nie cieszy. Dziś znów znalazłam jego ulubione les i inne...nie wiem dlaczego tak to boli, czuję się oszukana. Wierzyliśmy w miłość, że będziemy razem szczęśliwi. Nie wiem co zrobić...Może jeśli poczuje to samo coś do niego dotrze?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest zawsze ciezka sprawa i wazne jest zeby tez nie wyrzucać faceta na smietnik jeśli ma świadomość ze jest problem. Radzę podejść definitywnie to twoj problrm instalujemy program rodzicielski k9 ja znam hasło etc
      Oczywiście ze lepiej jak facet sam rozumie ze musi ten problem rozwiązać i trzeba mowić mu wprost nawet brutalnie twoje erekcje słabną jest coraz gorzej, czytałem o tym bedzie tylko gorzej nie lepiej, to żadne zmęczenie stres czy zmiana pogody bo widac to cały czas. Wtłaczać do głowy na sile i wprost, nigdy nie ogólnie czy z myślą ze sie domyśli

      Usuń
    2. Bez chęci walki z jego strony związek za jakiś czas się rozpadnie. Mam swoją teorię co do tego nałogu i miłości.
      Podczas seksu z ukochaną wytwarza się dopamina, oksytocyna i inne endorfiny. Mózg zaczyna kojarzyć. Widzi konkretną kobietę, którą utożsamia z tymi przyjemnościami. Łopatologicznie mówiąc, widząc tę kobietę poziom endorfin itp. rośnie i to jest właśnie ta miłość. Euforia wywołana bliskością.

      Przy pornografii się to zmienia. Ta szaleńcza miłosna euforia jest znacznie intensywniejsza w stosunku do filmów. Natomiast do drugiej osoby? Ona nie wywołuje już takiej chemicznej burzy... I czar pryska. Facet patrząc na swoją partnerkę odnosi mylne wrażenie "to nie jest to...".

      To tylko moja teoria - być może błędna. Miłość to chemia, której równowaga w czasie nałogu jest poważnie zachwiana.

      Pozdrawiam
      Świadomy Problemu M.

      Usuń
    3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  6. Po prostu daj mu czas ale postaw tez ultimatum. Musi zdecydowac co chce wybrac. Walka z tym nalogiem niestety trwa latami... To nie zawsze jsst takie proste. Ja na Rwoim miejscu dalbym mu rok albo dwa a pozniej kropka i tyle.

    OdpowiedzUsuń
  7. Z tej strony Magda. Wiecie, chyba łatwiej by mi było, gdyby on wreszcie przestał kłamać. Bo stan na chwilę obecną jest taki, że raczej nie ogląda porno (obserwuję u niego objawy odstawienia, takie jak bóle głowy, huśtawki nastrojów), ale mam takie poczucie, że wciąż nie powiedział mi wszystkiego. Im więcej czytam na ten temat, tym więcej jego zachowań rozumiem. Jestem przekonana, że ma problem od lat. Mam takie poczucie, że gdybyśmy rozliczyli przeszłość i postawili grubą kreskę, to może moglibyśmy zacząć od początku. Tak długo, jak on będzie nieszczery wobec mnie, nie będę potrafiła mu zaufać. Im dłużej to trwa, tym mniejszą mam ochotę o nas walczyć... Patrzę na naszą córeczkę i zastanawiam się, co zrobić, żeby nikt nigdy jej tak nie skrzywdził?

    OdpowiedzUsuń
  8. Magda, madra z Ciebie babka, badz dzielna :-*
    Inna "poszkodowana"

    OdpowiedzUsuń

Pamiętaj że możesz komentować anonimowo, zaznacz opcje anonimowy.