Witam
nie chce się powtarzać z historią słynnego pojedynku w dżungli między Ali a Foremanem, dlatego jako wstęp polecam art:
http://menstream.pl/wiadomosci-sport/boksowali-w-dzungli-o-4-rano-na-zaproszenie,0,1648565.html
Nie jestem jakimś fanem boksu, jak większość słyszałem o Ali, ale Foreman moi drodzy to jest gość, który z pewnością jest przykładem determinacji i dążenia do celu. Wyobraźcie sobie że stracił tytuł mistrza wagi ciężkiej w 1974 roku w wieku 25 lat, ale odzyskał go 20 lat później w wieku 45 lat.
Tak moi drodzy, w wieku 45 lat stoczył walkę o mistrza wagi ciężkiej z świetnie przygotowanym 27 letnim Michalem Moorerem.
Wchodząc na ring wszyscy się z niego śmiali, wyglądał jak dziadzio a nie bokser, ale wygrał mimo że miał brzuszek i poruszał się jak klocek.
Sama walka, końcówka w 38 minucie:
Jeśli następnym razem podobnie jak ja będzie się zastanawiać czy dacie radę to przypomnijcie sobie tego boksera
Info
FAQ oraz Opis odwyku od porno krok po kroku dla początkujących znajduje się tu: http://nadopaminie.blogspot.com/2014/05/100-post-odwyk-krok-po-kroku-dla.html
niedziela, 2 listopada 2014
sobota, 1 listopada 2014
List Magdy o jej Ex, i dlaczego mówię kobietom żeby dały sobie spokój i poznały kogoś innego
List opublikowany jak zwykle za zgodą nadawcy.
Na Twój blog natknęłam się niedawno. Najpierw trafiłam na stronę youbrainonporn.com, którą zarekomendowała mi moja przyjaciółka.
Rozstałam się niedawno z chłopakiem, który był moim pierwszym. Byliśmy ze sobą prawie rok i przez ten rok uprawialiśmy w sumie raz seks. On ma 23 lata, miał kilka partnerek (jakieś 2-3). Na początku, wiadomo nie chcieliśmy się spieszyć (ja zanim go poznałam uprawiałam seks tylko jeden raz, więc tak jakby w ogóle). Po niecałych trzech miesiącach chcieliśmy iść ze sobą do łóżka. Skończyło się to fiaskiem, gdyż nie mógł on we mnie wejść - pochwica. Po niecałym miesiącu ponownie spróbowaliśmy i było to samo. Rozumiem, nie chciał naciskać, nie chciał, żebym czuła się niekomfortowo, dlatego cierpliwie czekał. Seks oralny uprawialiśmy (o wiele częściej ja mu sprawiałam przyjemność niż on mi, ale nie przeszkadzało mi to kompletnie), jednak w ciągu całego związku doszedł 1 raz. Pytałam z czystej ciekawości (bo nie miałam wcześniejszego doświadczenia) dlaczego, gdyż myślałam, że zawsze/prawie zawsze facet kończy. On odpowiadał, że lubi to ale nie ma potrzeby kończenia. Wiem też, że jak się rano masturbuje to też nie zawsze dochodzi, bo po prostu tak lubi. Wiem też, że od rana włączał porno, by móc się zaspokoić (ja nie mam nic do porno, od czasu do czsu jest ok.).
Kolejno wyjechałam na 2 miesiące z Polski, a zanim to zrobiłam próbowałam go namówić na seks. Gdy starałam się go "rozpalić", on nigdy nie zmieniał zdania. Argument był zawsze ten sam - współlokatorzy w mieszkaniu. Zawsze była ta sama wymówka. Podczas mojego pobytu zagranicznego miałam z nim kontakt - rozmawialiśmy na skype codziennie, prosił bym wysyłała mu swoje nagie zdjęcia itp.
Przyjechałam z powrotem do kraju, przywitał mnie bukietem kwiatów i mówił, że cholernie tęsknił. Chcieliśmy się tego pierwszego dnia, po tak długiej nieobecności tylko przytulać. Kolejnego razu nie było jego współlokatorów, zrobiliśmy to. Stosunek trwał jakiś kwadrans i on w pewnym momencie powiedział mi: "no dobra, starczy" i również wtedy nie doszedł. Tego samego wieczoru wróciliśmy do domu i stwierdziłam, że skoro już nie mamy żadnych problemów (pochwica) to możemy to robić. Na to on, że nie ma ochoty, bo jest zmęczony. Wtedy mnie trochę poniosło i zapytałam, co jest z nim. On na to, że powinnam docenić to, że chce się ze mną przytulać, a nie tylko uprawiać seks. Wtedy ja zdenerwowałam się bardziej i powiedziałam mu w złości, ze powinien sobie kupić viagrę skoro nie może (kompletnie niepotrzebne słowa). Na drugi dzień z samego rana ponownie chciałam go nakłonić do stosunku, jednak on ponownie uargumentował to tym, że są jego współlokatorzy w mieszkaniu.
Od tego czasu zaczął mnie unikać i mówić mi, że ma jakieś problemy, przez co się nie możemy widywać. Gdy pytałam, jakie to problemy mówił mi, ze nie dotyczą mnie i nie chce mnie nimi obarczać. Odpuściłam. I po 3 tyg. do mnie napisał, że musimy się spotkać i powiedział, że on chyba nie umie być w związku, że on ma nową pracę i nie ma czasu na spotykanie się ze mną, że może to nie było to czego szukał. Powiedziałam ok - do niczego nie będę go zmuszać. Chciał utrzymywać ze mną przyjacielskie stosunki. Miałam z nim bądź co bądź kontakt. Gdy telefonowałam do niego był taki jak na przed kłótniami o seks.
Po tym wszystkim rozmawiałam z przyjaciółką i dowiedziałam się, ze jej partner był uzależniony od porno. Powiedziałam jej o tym, co się dzieje w moim exzwiązku i ona podesłała mi stronę youbrainonporn i skomentowała to tym, że to może być to samo. Kolejno spotkaliśmy się jeszcze raz z moim byłym. Zakomunikowałam mu, że domyślam się jakie ma problemy. Nie wiedziałam jak zacząć, chciałam zrobić to w delikatny sposób. Powiedziałam, że ja miałam problemy z pochwicą i ze się tym zamartwiałam, a on był przy mnie. Kolejno mówiłam, że nie uprawialiśmy seksu i może on ma problemy, że czytałam o uzależnieniu od filmów porno. Jego reakcja na to trochę mnie zdziwiła (przynajmniej z mojej perspektywy tak to wygląda), wkurzył się, zapalił papierosa i powiedział mi, że mam się przestać bawić w psychologa, bo ja w sumie oprócz niego nie miała żadnego doświadczenia z seksem. Poprosiłam go też o to, by pokazał mi przeglądarkę. Odpowiedział mi chamsko, że z tego względu, że jestem tak bardzo ciekawa nie zrobi tego. Prosiłam kilka razy. Bezskutecznie. Wyszłam od niego i zaczęłam się zastanawiać. Może on po prostu nic do mnie nie czuł i chciał to zakończyć. Jednak t on nawet nie potrafi określić tego, jakimi uczuciami do mnie paja. Że może on ma racje i on po prostu nie lubi seksu. Nie wiem, nie mam odniesienia do innych partnerów seksualnych. Nie wiem jak to wygląda. Jak to czytam to od razu nasuwa mi się, uzależnienie. Ale jak go słucham to może tego problemu nie ma, bo on mnie nigdy nie okłamał.
Po tym jak powiedziałam co może być nie tak, jak mnie wyzwał, że wszystko ustawiam pod siebie, wysłałam mu link ze strony youbrainonporn, a on mi tylko odpisał, że brak mu słów na to wszystko i że się już nigdy nie zobaczymy.
Mój eks miał problemy z wyrażaniem uczuć, ale nie naciskałam ,bo nie zależało mi na tym. Po prostu był przy mnie i to czułam. W przypadku seksu, kiedyś sam mi powiedział, że on nie zawsze ma ochotę na seks. To zależy od jego humoru. Gdy przychodziłam do niego zawsze kasował przeglądarkę, chociaż ja mu nie zabraniałam oglądać filmów porno. Jeszcze mówiłam mu, żeby mi pokazał co lubi. Nie robił tego. Gdy przez ten cały okres byliśmy parą, wiem że te filmy oglądał. Będę wdzięczna za odpowiedź, czy może to być uzależnienie.Ja nie wiem co robić.
-----------------------------------------------
Magdzie odpowiedziałem dokładnie tak:
Cześć X
Cóż niestety nie ty pierwsza i nie ostatnia byłaś w związku z facetem który najprawdopodobniej był uzależniony od porno, kasowanie historii , wkurzenie sie gdy powiedziałaś ze jest uzależniony, nie możliwość skończenia podczas stosunku. Jest to typowe.
To co mogę tobie doradzić to definitywnie zakończyć ten rozdział, bo najgorsze co można zrobić to próbować takim pomoc zmieniać, wiem ze kobiety to lubią.
Jesteś młoda i powinnaś poznawać nowe osoby w swoim życiu aż natrafisz na odpowiednia i dojrzała osobę. To jest bardzo ważne żebyś teraz pomyślała o sobie i rozpoczęła nowy wątek w swoim życiu.
Chętnie zamieściłbym twój mail na blogu z zmienionym imieniem jeśli sie zgodzisz
Pozdrawiam
------------------------------------------------
Dalszej konwersacji już nie zamieszczę ale Magda zrozumiała i zgodziła się ze mną, że lepiej dla niej jest po prostu znaleźć sobie kogoś innego.
Tak szczerze Panowie powiedz cie mi co byście na moim miejscu napisali? Jako facet chciałbym przemówić jej ex do rozumu ale wiem że puki penis wogóle mu jakoś wstaje to będzie strata czasu. Tak jak ja i my , tak i on ma swoją dumę i puki wszystko jakoś działa to się nie zastanawiamy że coś jest nie tak. Jest to długa droga między uzależnieniem od pornografii a zrozumieniem przez siebie samego że mam problem i nie biore tu pod uwagę nawet samego odwyku. Sam fakt uświadomienia sobei problemu to zaprzeczenie wielu przekonań o samym sobie jak że mogę robić co chce, jestem silny i nic mnie nie rusza etc. I gdy taki gość nie rozumiejący swojego problemu słyszy kobietę, która mu mówi że ma problem, że jest uzależniony etc to jest oczywiste że przyjmie strategie obronna z automatu bo tak wszyscy działamy. Nie chcemy żeby ktoś nam się wtrącał w tak bliską nam sfere, godzi to w nasze ego i jakim prawem ta kobieta nam się wtrąca, co ona tam wie??? Nie raz każdy z nas w rozmowie z kobietami tak postępuję w innych sprawach, a im bliższe są naszym męskim sprawą to tym bardziej nas takie wtrącanie wkurza.
Dlatego Magdo i inne kobiety radzę wam zawsze i będę to robił powiedzieć facetowi że ma problem, że jeśli będzie to kontynuował to penis nie będzie mu stał ,żadne tabletki mu nie pomogą, wpadnie w depresje i żaden z niego nie będzie facet. Jeśli nie zrozumie to szukać dalej, z czystym sumieniem odejść. nie próbować naprawiać i zmieniać tylko odejść, to paradoksalnie może jemu długoterminowo pomóc bo nie wyjdzie mu z kolejną i kolejną i może zrozumie że to on ma problem.
Natomiast patrząc na to z drugiej strony faceci, którzy porno nie oglądają są silniejsi, pewniejsi siebie i nie tracą czasu codzień na trzepanie tylko robią coś z swoim życiem, zwalczenie tego nałogu to jedno z największych osiągnięć jakie można zrealizować, życie bez porno, już na zawsze to w dzisiejszych czasach ewenement, tak Panowie jesteśmy rodzynkami, również ci którzy sa w trakcie odwyku. Nie zawieramy się nawet w błędzie statystycznym przeciętnego faceta z naszego pokolenia internetu i dostępu do porno. Mam nadzieję że te kobiety co piszą te maile, czytają tego bloga i są świadome tych problemów, na was trafią i wszystkie wasze żądze i potrzeby skupią się na nich, bo wszyscy lubimy seks i nie jest nam potrzebne porno by się nim cieszyć.
środa, 29 października 2014
Polecam dobry art o facetach i kobietach
Dodam tylko ze warto dodać ze my faceci sami dodatkowo zrobiliśmy sobie kuku konsumując porno.
Nie zgadzam sie ze jakby to wyłącznie wina kobiet, nie, wszyscy sie zgubiliśmy w nowym wolnym społeczeństwie. Nie mam nic przeciwko silnym kobietom jak i rownież nie ma co ich oskarżać ze przez nie zabłądziliśmy. Prawda jest jednak ze faceci są często w cieniu ale to w dużej mierze nasza wina i uważam za porno, wypalenie i zmęczenie jak i stres bardzo na to wpływa.
Art poniżej, jestem ciekaw waszej opini
http://volantification.pl/2014/10/14/narzekasz-na-facetow-a-kto-ich-wychowal
Nie zgadzam sie ze jakby to wyłącznie wina kobiet, nie, wszyscy sie zgubiliśmy w nowym wolnym społeczeństwie. Nie mam nic przeciwko silnym kobietom jak i rownież nie ma co ich oskarżać ze przez nie zabłądziliśmy. Prawda jest jednak ze faceci są często w cieniu ale to w dużej mierze nasza wina i uważam za porno, wypalenie i zmęczenie jak i stres bardzo na to wpływa.
Art poniżej, jestem ciekaw waszej opini
http://volantification.pl/2014/10/14/narzekasz-na-facetow-a-kto-ich-wychowal
sobota, 18 października 2014
Czego nauczył mnie sport, motywacja, retrospekcja siebie i efektów odwyku w szerszym kontekście.
Poszedłem nie dawno z znajomymi na bilarda, ostatnim razem grałem chyba w liceum i może z max 3 razy. Jak można bybyło się spodziewać był to totalny fail, biała bila leciała mi w nie tą stronę gdzie trzeba, problem był u podstaw czyli trzymanie kija, celności, zamachu i brak pewności=doświadczenia żeby grać na minimalnym akceptowalnym poziomie. To dość ciekawa sytuacja gdy trzeba się w zasadzie nauczyć czegoś od nowa a wszyscy w koło już to potrafią i jest to jeszcze nowe towarzystwo :)
Jak można bybyło się spodziewać były śmiechy i hihy i sam w zasadzie śmiałem się z siebie bo grałem tragicznie, trzeba w pewnym momencie stanąć z boku i zaakceptować sytuacje i podejść do wszystkiego na luzie, wyciągnąć wnioski i iść dalej. Postanowiłem zatem przyjść sobie sam na trening pare razy i sam się zdziwiłem moim efektom.
Po dwóch tygodniach spotykamy się ponownie i małe niedowierzanie z ich strony, z kompletnie tragicznej gry, tym razem zremisowałem, ale miałem kilka niezłych akcji, aż pytali się czy wcześniej nie udawałem że nie umiem grać. Interesujące jest że grając miałem pewność siebie, ale co to znaczy? To w zasadzie jedynie kompetencja, doświadczenie, efekt nauki na błędach i nie zważanie na niepowodzenia. Czy jak nie trafiłem w bile miałem płakać, że to koniec świata, że upadłem, że walcze jak o niepodległość a tu się nie udało? Jasne, że nie.
To zabawne jak zwykła gra jest w stanie pokazać proces radzenia sobie z zrealizowaniem pewnego celu, w zasadzie błahego, ale przyznajmy że proces jest ten sam dla wielu sytuacji. Co najwyżej zmienia się nasz pogląd na otoczenie, albo początkowe przemyślenia zanim nawet zaczniemy jak np: "na pewno mi się nie uda", "będą się ze mnie śmiali", "wstydzę się", "ktoś może sobie coś pomyśleć", "ktoś będzie patrzył". Jak widać pisze w szerokiej perspektywie nie tylko odwyku od porno, gdyż wszystko zaczyna się i kończy w naszej głowie, negatywne nastawienie jest w stanie zniszczyć wszystko zanim nawet zaczniemy, taki sabotaż w żaden sposób nie pozwoli nam sie rozwinąć i pójść naprzód w naszym życiu.
Dla osób na odwyku ten art ma ich zmotywować do jego kontynuowania, dla tych co nie zaczęli aby się na niego zdecydowali. Personalnie jest to dla mnie lekcja że jak chce czegoś się nauczyć i odsunę na bok cały bullshit z głowy, zaakceptuje że to nauka i błędy są czymś normalnym to nagle poszerza perspektywę, że w zasadzie moge się nauczyć czegokolwiek chcę.
Ostatnio moi znajomi mi mówią że naprawdę się zmieniłem, że mnie nie poznają w tym pozytywnym sensie, co ciekawe bardziej sobie pozwalam niż kiedyś na cięte komentarz i riposty, ale w uprzejmym tonie. Wywodząc się z IT i ślęczenia przed kompem godzinami z ograniczonymi żeby nie powiedzieć ciut upośledzonymi zdolnościami komunikacyjnymi przeszedłem przez rok pewną trudną ale wartą swojej ceny drogę rozwoju. Możecie się z tego śmiać, ale na pewnym etapie przez ten czas czytałem książki na głoś bo zauważyłem że często ludzie nie rozumieli co mówię, raz że cicho a drugi że po prostu nie wyraźnie. Oczywiście że porno i trzepanie oraz ten podświadomy wstyd ograniczał mnie ale ciągłe siedzenie przed kompem ze względu na pracę oraz w domu zrobiło też swoje.
Pisałem kiedyś o super powers, że to poczucie mocy, energii życiowej to jest poprostu normalny stan jaki powinniśmy mieć gdybyśmy nie byli uzależnieni od porno. Tak faktycznie jest, ale w dłuższej perspektywie jeśli ktoś uważa że tak będzie miał zawsze to jest w błędzie. Nas facetów kręci nie tyle cel co jego osiąganie, droga do celu, przechodzenie kolejnych trudności. Jak to osiągniemy czujemy się nie swojo może pustkę zanim znajdziemy sobie kolejny cel, na tym polega ta cała zabawa.
Ważne jest również aby dbać o swoje samopoczucie, jest to jedna z najważniejszych rzeczy w trakcie jak i po odwyku, dobry humor, akceptacja siebie to podstawa fundament do pracy nad sobą i dobrych relacji z innymi. Nie zrozumcie mnie źle nie chodzi oto żeby przekonywać innych do siebie jacy to jesteśmy fajni i na siłę sprawić żeby nas lubili czy aby się przymilać. Mówię o całkowicie czymś odwrotnym, abysmy dobrze się czuli sami dla siebie i naprawde bez powodu, nie trzeba mieć ferrari żeby czuć się zajebiście, raczej jest to ogół działań, które zlepiają się w jedną całość u mnie jest to sport, spotykanie się z przyjaciółmi, poznawanie nowych ludzi i realizacja swoich celów. Oczywiście czasem mam doła ale wiem że tylko ja mam nad tym kontrolę i od mojego podejścia zalezy czy będę czuł się lepiej. Jeżeli pozwolimy abysmy się nudzili siedząc sami w domu to zawsze się kończy zdołowaniem, złym samopoczuciem etc. Wtedy żaden gadżet czy inne bzdury nam nie pomogą a co najwyżej na chwilę, co wtedy kupimy coś droższego czy zrobimy inna głupotę? tak to nie działa.
Wracając do głównego tematu każdy jest w stanie osiągnąć cel jeśli zmotywują się w pełni do jego realizacji, czyli:
- przestać myśleć o setkach rzeczy co może się nie udać
- zaakceptuj że będziesz popełniać błędy, to normalne, bez nich nie ma nauki
- zaakceptuj że czasem może boleć, z wielu powodów, ale jak kontynuujesz widzisz że ból to często tylko twój wymysł, element gry w twojej głowie, który powinieneś zignorować lub zaakceptować i iść dalej
- po prostu rób to co przybliża cię do celu, nie pierdol tylko rób, nie zastanawiaj się tylko rób
Jak można bybyło się spodziewać były śmiechy i hihy i sam w zasadzie śmiałem się z siebie bo grałem tragicznie, trzeba w pewnym momencie stanąć z boku i zaakceptować sytuacje i podejść do wszystkiego na luzie, wyciągnąć wnioski i iść dalej. Postanowiłem zatem przyjść sobie sam na trening pare razy i sam się zdziwiłem moim efektom.
Po dwóch tygodniach spotykamy się ponownie i małe niedowierzanie z ich strony, z kompletnie tragicznej gry, tym razem zremisowałem, ale miałem kilka niezłych akcji, aż pytali się czy wcześniej nie udawałem że nie umiem grać. Interesujące jest że grając miałem pewność siebie, ale co to znaczy? To w zasadzie jedynie kompetencja, doświadczenie, efekt nauki na błędach i nie zważanie na niepowodzenia. Czy jak nie trafiłem w bile miałem płakać, że to koniec świata, że upadłem, że walcze jak o niepodległość a tu się nie udało? Jasne, że nie.
To zabawne jak zwykła gra jest w stanie pokazać proces radzenia sobie z zrealizowaniem pewnego celu, w zasadzie błahego, ale przyznajmy że proces jest ten sam dla wielu sytuacji. Co najwyżej zmienia się nasz pogląd na otoczenie, albo początkowe przemyślenia zanim nawet zaczniemy jak np: "na pewno mi się nie uda", "będą się ze mnie śmiali", "wstydzę się", "ktoś może sobie coś pomyśleć", "ktoś będzie patrzył". Jak widać pisze w szerokiej perspektywie nie tylko odwyku od porno, gdyż wszystko zaczyna się i kończy w naszej głowie, negatywne nastawienie jest w stanie zniszczyć wszystko zanim nawet zaczniemy, taki sabotaż w żaden sposób nie pozwoli nam sie rozwinąć i pójść naprzód w naszym życiu.
Dla osób na odwyku ten art ma ich zmotywować do jego kontynuowania, dla tych co nie zaczęli aby się na niego zdecydowali. Personalnie jest to dla mnie lekcja że jak chce czegoś się nauczyć i odsunę na bok cały bullshit z głowy, zaakceptuje że to nauka i błędy są czymś normalnym to nagle poszerza perspektywę, że w zasadzie moge się nauczyć czegokolwiek chcę.
Ostatnio moi znajomi mi mówią że naprawdę się zmieniłem, że mnie nie poznają w tym pozytywnym sensie, co ciekawe bardziej sobie pozwalam niż kiedyś na cięte komentarz i riposty, ale w uprzejmym tonie. Wywodząc się z IT i ślęczenia przed kompem godzinami z ograniczonymi żeby nie powiedzieć ciut upośledzonymi zdolnościami komunikacyjnymi przeszedłem przez rok pewną trudną ale wartą swojej ceny drogę rozwoju. Możecie się z tego śmiać, ale na pewnym etapie przez ten czas czytałem książki na głoś bo zauważyłem że często ludzie nie rozumieli co mówię, raz że cicho a drugi że po prostu nie wyraźnie. Oczywiście że porno i trzepanie oraz ten podświadomy wstyd ograniczał mnie ale ciągłe siedzenie przed kompem ze względu na pracę oraz w domu zrobiło też swoje.
Pisałem kiedyś o super powers, że to poczucie mocy, energii życiowej to jest poprostu normalny stan jaki powinniśmy mieć gdybyśmy nie byli uzależnieni od porno. Tak faktycznie jest, ale w dłuższej perspektywie jeśli ktoś uważa że tak będzie miał zawsze to jest w błędzie. Nas facetów kręci nie tyle cel co jego osiąganie, droga do celu, przechodzenie kolejnych trudności. Jak to osiągniemy czujemy się nie swojo może pustkę zanim znajdziemy sobie kolejny cel, na tym polega ta cała zabawa.
Ważne jest również aby dbać o swoje samopoczucie, jest to jedna z najważniejszych rzeczy w trakcie jak i po odwyku, dobry humor, akceptacja siebie to podstawa fundament do pracy nad sobą i dobrych relacji z innymi. Nie zrozumcie mnie źle nie chodzi oto żeby przekonywać innych do siebie jacy to jesteśmy fajni i na siłę sprawić żeby nas lubili czy aby się przymilać. Mówię o całkowicie czymś odwrotnym, abysmy dobrze się czuli sami dla siebie i naprawde bez powodu, nie trzeba mieć ferrari żeby czuć się zajebiście, raczej jest to ogół działań, które zlepiają się w jedną całość u mnie jest to sport, spotykanie się z przyjaciółmi, poznawanie nowych ludzi i realizacja swoich celów. Oczywiście czasem mam doła ale wiem że tylko ja mam nad tym kontrolę i od mojego podejścia zalezy czy będę czuł się lepiej. Jeżeli pozwolimy abysmy się nudzili siedząc sami w domu to zawsze się kończy zdołowaniem, złym samopoczuciem etc. Wtedy żaden gadżet czy inne bzdury nam nie pomogą a co najwyżej na chwilę, co wtedy kupimy coś droższego czy zrobimy inna głupotę? tak to nie działa.
Wracając do głównego tematu każdy jest w stanie osiągnąć cel jeśli zmotywują się w pełni do jego realizacji, czyli:
- przestać myśleć o setkach rzeczy co może się nie udać
- zaakceptuj że będziesz popełniać błędy, to normalne, bez nich nie ma nauki
- zaakceptuj że czasem może boleć, z wielu powodów, ale jak kontynuujesz widzisz że ból to często tylko twój wymysł, element gry w twojej głowie, który powinieneś zignorować lub zaakceptować i iść dalej
- po prostu rób to co przybliża cię do celu, nie pierdol tylko rób, nie zastanawiaj się tylko rób
List Ted-a
Na początek informuje, że wyrażam zgode na umieszczenie listu na Twoim blogu, który był mi bardzo pomocny i oświecił mnie w mgnieniu oka o co chodzi, bo objawy zaczynałem już miec podobne, a również do głowy mi nie przychodziło, że to od porno i strugania kredki!!
Tak więc może komuś się przyda to co napiszę, bo czytając to sam trochę podchodziłem z niedowierzaniem o tym co Daniel pisał w plusach nofap.
Dziś mija 17 dzień bez trzepania freda, rzuciłem to tak oooo z dnia na dzień po tym co tutaj przeczytałem na blogu bo aż nie dowierzałem, że porno i walenie gruchy to takie ścierwo. Były też momenty cieżkie 6-8 dzień, dni zawahania ale nie poddaje się. Niedowierzałem też, w to że moga być takie plusy niewalenia...a o czym mowa?
Może najpierw o objawach odwyku....faktycznie... pojawiają się wahania humoru, samopoczucia... 3 dni bolała mnie nawet głowa i czułem się jakby coś po mnie przejechało...straszne to było. Dzięki Danielowi się nie poddałem bo wiedzialem, że to jest czasowe i minie. Na tą chwilę mam problemy ze wzwodem - full impotencja - nie mam pojęcia ile jeszcze to potrwa.
A teraz przejdźmy do plusów:
1. Faktycznie, odczułem po czasie o wiele lepsze samopoczucie i chęci do życia.
2. Pewność siebie!!!!!!!!!! Panowie kurwa to na prawde zmienia. Aż sam na siebie patrze co wyprawiam. Wcześniej było nie do pomyslenia, żeby się tak zachowywał.
3. Poprawa wzroku. W prawym oku miałem gorszy wzrok i rozmazywały mi się literki. Teraz po przymknięciu lewego stwierdzam, że jest o wiele lepiej - ostrość się zwiększyła!!! jeszcze trochę brakuje żeby było dobrze ale widać różnice golym okiem i to dosłownie :)
Jedynie o czym pisał Daniel nie zauważyłem u siebie np. jakiegoś większego zainteresowania kobiet póki co. Ale i tak jest lepiej niż przy marszczeniu freda, tak więc Panowie.....
....RZUĆCIE TO GÓWNO - TO LIST DLA WSZYSKICH KTÓRZY JESZCZE SIĘ ZASTANAWIAJĄ, BO TAK PRZYWYKLI DO WALENIA KONIA, ŻE NIE SĄ WSTANIE SPRAWDZIĆ CHOCIAŻ JAK JEST NA ODWYKU.
Dziękuje i pozdrawiam wszystkich, a w pierwszej kolejności Daniela ;)
Cieszę się że widzisz efekty, kolejne dopiero nadejdą trzeba tylko cierpliwości.
Pozdrawiam
Tak więc może komuś się przyda to co napiszę, bo czytając to sam trochę podchodziłem z niedowierzaniem o tym co Daniel pisał w plusach nofap.
Dziś mija 17 dzień bez trzepania freda, rzuciłem to tak oooo z dnia na dzień po tym co tutaj przeczytałem na blogu bo aż nie dowierzałem, że porno i walenie gruchy to takie ścierwo. Były też momenty cieżkie 6-8 dzień, dni zawahania ale nie poddaje się. Niedowierzałem też, w to że moga być takie plusy niewalenia...a o czym mowa?
Może najpierw o objawach odwyku....faktycznie... pojawiają się wahania humoru, samopoczucia... 3 dni bolała mnie nawet głowa i czułem się jakby coś po mnie przejechało...straszne to było. Dzięki Danielowi się nie poddałem bo wiedzialem, że to jest czasowe i minie. Na tą chwilę mam problemy ze wzwodem - full impotencja - nie mam pojęcia ile jeszcze to potrwa.
A teraz przejdźmy do plusów:
1. Faktycznie, odczułem po czasie o wiele lepsze samopoczucie i chęci do życia.
2. Pewność siebie!!!!!!!!!! Panowie kurwa to na prawde zmienia. Aż sam na siebie patrze co wyprawiam. Wcześniej było nie do pomyslenia, żeby się tak zachowywał.
3. Poprawa wzroku. W prawym oku miałem gorszy wzrok i rozmazywały mi się literki. Teraz po przymknięciu lewego stwierdzam, że jest o wiele lepiej - ostrość się zwiększyła!!! jeszcze trochę brakuje żeby było dobrze ale widać różnice golym okiem i to dosłownie :)
Jedynie o czym pisał Daniel nie zauważyłem u siebie np. jakiegoś większego zainteresowania kobiet póki co. Ale i tak jest lepiej niż przy marszczeniu freda, tak więc Panowie.....
....RZUĆCIE TO GÓWNO - TO LIST DLA WSZYSKICH KTÓRZY JESZCZE SIĘ ZASTANAWIAJĄ, BO TAK PRZYWYKLI DO WALENIA KONIA, ŻE NIE SĄ WSTANIE SPRAWDZIĆ CHOCIAŻ JAK JEST NA ODWYKU.
Dziękuje i pozdrawiam wszystkich, a w pierwszej kolejności Daniela ;)
Cieszę się że widzisz efekty, kolejne dopiero nadejdą trzeba tylko cierpliwości.
Pozdrawiam
niedziela, 5 października 2014
List Piotra o porno, uzależnieniu oraz ogólne przemyślenia
Cześć.
Zacznę od tego, że od ok. 4 lat zmagam się z zaburzeniami lękowymi (inaczej mówiąc nerwica), która jest bardzo uciążliwa i przeszkadza niesamowicie w codziennym funkcjonowaniu. Wszelkie objawy fizyczne na stres (nadmierne pocenie, nudności, różne bóle) pojawiaja się w irracjonalnych niestresowych sytuacjach. Ci, którzy nerwicę przeżyli lub przeżywają doskonale znają zjawisko lęku przed lękiem i jak to jest silne, ale nie o tym tu mowa.
Mowa o pornografii i uzależnieniu - moim uzależnieniu. Sytuacja wygląda tak, że mam obecnie 21 lat, a pierwszy kontakt z nagimi panienkami to koniec podstawówki. Miałem już wtedy internet, ale wolny i nie interesowałem się seksem byłem dzieckiem więc logiczne, że pornografię traktowałem olewająco, choć na pewno zaczęło już się powolutku budzić to zainteresowanie podświadomie. Oczywiście najgorszy okres to dojrzewanie i moment, w którym uzyskałem szybkie łącze. W mig nauczyłem się gdzie ściągać najlepsze porno i robiłem to... masturbowałem się oglądając pornografię kilka razy w tygodniu czasem bardzo często (ale nie przekraczałem dawki raz dziennie). Również w mig nauczyłem się na pamięć chyba z 200 gwiazd porno - co najgorsze nie da się tej wiedzy usunąć i wiedza o imionach, nazwiskach ze mną pozostanie.
Widziałem dosłownie wszystko. Myślę, że mimo wszystko nie odczuwałem aż tak dużego popędu seksualnego, tylko pornografia była ucieczką od problemów. Od tego, że moi rodzice się rozwiedli jak byłem mały... Od tego, że dokuczali mi w szkole, bo się dawałem - żałosne, ale prawdziwe. Szybko zatem moje poczucie wartości zaczęło spadać i sam zacząłem siebie "gnoić". Pornografię traktowałem jako "lek" więc nic dziwnego, że pod wpływem ok. 9 lat zdołałem się uzależnić. Pornografia jest jak narkotyk i to jest prawda. Daje szczęście, ale pozorne i na chwilę.
A teraz skąd wiem, że jestem uzalezniony? Jest taki program (specjalnie nie będe podawał nazwy, aby inni z niego nie korzystali), który pozwala na przywracanie usuniętych plików... Powiedzmy, że miałem 300 GB pornografii na dysku twardym! Oglądałem, robiłem to, wyrzuty sumienia, kasowałem i... dzięki sprytnemu programowi przywracałem (koło się kręci). Żałosne, mega! Do tego dochodzi jeszcze ten smutek i samotność(pornografia zwiększa poczucie samotności i poczucie się dobrze w własnej skórze)... Czuje się wewnątrz w towarzystwie rodziny jakąś panikę, lęk, że "oni o tym nie wiedzą" a Ty musisz grać i udawać osobę, którą nie jesteś.
Wstydze się tego, wstydze się tego całego listu, ale do k..#@!# muszę o tym napisać, żebym sam się czuł troszkę lepiej w swojej skórze a jak jeszzce komuś pomogę i dzięki moim wypocinom przestanie oglądać pornografię to nie ukrywam wówczas, że będe bardzo szczęśliwy. Lecimy dalej.. Pornografia zniekształca ludzkie rozumowanie seksu względem miłości. Traktuje się tam kobiety jak zwierzęta, w paskudny i brutalny sposób (nie mówię tu o soft, ale o h....) soft to erotyka, reszta to już porno.. Jakoś 2 lata temu zdecydowałem, że muszę coś z tym zrobić, wierzę w Boga, często się modlę ale to jest silne i upadam. To jest bardzo silne uzaleznienie. Najsilniejsze ze wszystkich, ktoś tak kiedyś napisał i zgadzam się. Seks to nasza potrzeba biologiczna, nic więc dziwnego. Zgodnie z tym co piszą na stronie YourBrainOnPorn pod wpływem długoterminowego oglądania filmów pornograficznych w mózgu wytwarza się b.dużo dopaminy, która reaguje tylko na pornografię.. O czym tu mowa?
W mózgu uwalniają się substancję, które sprawiają, że twój "koleżka" budzi się podczas porno, a przy prawdziwej dziewczynie/kobiecie możesz mieć problemy i też ja tak miałem! Leżała na mnie w łóżku naga dziewczyna, a ja nic... nie czułem nic podniecenia. Nie wiecie jak się czulem wtedy, mimo, że nie chciałem z nią uprawiać wtedy seksu, to fakt ten został w pamięci, że PORNOGRAFIA wpływa na organizm znacząco. Już kończę - cierpliwości :P Wspominałem, że mam nerwicę, fobie społęczną (sądzę, że tak bo właśnie bardzo denerwuje sie jakoś podświadomie wśród ludzi, a zwłaszcza ładnych kobiet - może to pornografia?) i teraz do tego doszła DEPRESJA (nie mogę dosłownie wstać z łóżka rano ze smutku) A to wszystko za sprawą tego, że ta nerwica nie chce mi przejść przez tyle lat. Do czego dążę? Pornografia już sama w sobie tworzy nerwicę.
Połowa Ciebie chce to oglądać i dalej zagłębiać się w porno, a druga połowa mówi NIE! - to już jest nerwica. Nie wiem czy pornografia była czynnikiem, który wywołała moje zaburzenia lękowe, ale sądze, że na pewno się do tego przyczyniła. Więc jak ktoś mówi, że pornografia nie jest szkodliwa i że oglądanie jej i masturbowanie jest normalne to....@#!@#!@ znacie moją opinię.. Uważajcie, bo to bardzo silne uzależnienie. Po raz kolejny wczoraj przegrałem ale podejmuję teraz ostateczną walkę. Wierzę, że tym razem mi się uda. Seks z prawdziwą kobietą, czy przed monitorem, samemu zarówno jako dawca i biorca? Zastanówcie się, co jest lepsze.Na YourBrainOnPorn piszę, że można odzwyczaić swój umysł "rewire" i ze zajmuje to czasem nawet kilka miesięcy.. Pisze się na to. Nie chcę mieć nic wspólnego z pornografią do końca swojego życia, gdyż nie próboję tylko robię to. Jak mówił Yoda ze Star Wars"do it or do not - there is no try". Jeśli doczytaliście to do końca to dziękuje bardzo, miło mi, a jeśli nie to streszczenie - PORNO JEST SZKODLIWE, a jeśli macie jakiekolwiek zaburzenia emocjonalne czy depresję nerwicę, to tym bardziej!.
Pozdrawiam
PIOTR
Ładnie streściłeś to o czym piszemy od poczatku bloga, porno wpływa na psychikę na wielu płaszczyznach i fakt utrudnia kontaktu z ludźmi i powoduje doła. Sam tak miałem, takie uczucie dziwnego wstydu przed samym sobą i ludzie to czuli, zawsze podświadomie jakoś to u mnie siedziało. Odnośnie porno na dysku to polecam kupowanie mniejszych i robienie pełnego formatu.
Porno jest szkodliwe i trawi nasz od wewnątrz, sprawia że dlugoterminowo czujemy się żle ale zmienia również nasze ciało w sensie jak reaguje na bodżce seksualne, mi flak otworzył oczy że czas się tego pozbyć. Sam jak i inni jestem dowodem że da się wyjść z uzależnienia i do niego nie wracać, co więcej nie nękają mnie dawne obrazy czy filmiki, wydaje mi się że po obejrzeniu ich tysięcy zlały się w całość i naprawdę musiałbym się mocno wysilić żeby sobie coś konkretnego przypomnieć, ale szczerze byłoby to bardzo trudne i nie potrzebne. nie martwiłbym się że pamięc o aktorkach czy scenach zostanei ci na dlugo, tak nie będzie.
Nie jestem specjalistą od psychologii oraz stanów lękowych ale mam dla ciebie i wielu radę, bardzo łatwo jest wpaść w spiralę niechęci do życia samego siebie etc. Dlaczego? cóż nasza głowa takma że jak nei damy sobei jakiegoś zajęcia to kłębią nam się mysli i najczęściej są negatywne. Prawdą jest jednak to że jako istoty jesteśmy banalni jeśli chodzi o nasze potrzeby i nie doceniamy naszej codzienności nawet tej szarej. Wieki temu ludzi tępiła zaraza, żyli średnio 30-40 lat, nie mieli dostepu do najprostrzych leków a kady dzięń był walką o przetrwanie. A dzis mamy kilka pokoleń wychowanych przez media które wtłaczają im cudaczne wzorce że jak coś kupisz to bedziesz szczęsliwy. Jeśli zrozumiecie ze to bujda to szybko przyblizy was ku szczesciu. Druga rzecz to wypelnienie sobie czasu, gdybys byl zmeczony i zmachany po uprawianiu sportu, nie czułbys depresjii raczej endorfiny oraz zmeczenie i poszedlbys spac. Rano natomiast wstalbys z wieksza energią, to banalne ale tak to działa, wychodz na zewnatrz ile sie tylko da, ja staram sie minimum czasu spedzac w domu, nawet jak mam cos czytac wole sobei wydrukowac i poczytac w parku. Wiem ze brzmi to banalnie ale naprawde czy wieki temu ktos cierpial na depresje? nie bo ludzie mieli wazniejsze rzeczy do roboty, gto my decydujemy jak sie czujemy, pozostawiajac ten wybór losowi albo innym dajemy się zgnoić i czujemy się źle. Jezeli jednak mamy na to wszytsko wyjebane i decydujemy o wlasnym zyciu, podejmujemy swiadome decyzje to nikt i nic nas nie złamie.
Zacznę od tego, że od ok. 4 lat zmagam się z zaburzeniami lękowymi (inaczej mówiąc nerwica), która jest bardzo uciążliwa i przeszkadza niesamowicie w codziennym funkcjonowaniu. Wszelkie objawy fizyczne na stres (nadmierne pocenie, nudności, różne bóle) pojawiaja się w irracjonalnych niestresowych sytuacjach. Ci, którzy nerwicę przeżyli lub przeżywają doskonale znają zjawisko lęku przed lękiem i jak to jest silne, ale nie o tym tu mowa.
Mowa o pornografii i uzależnieniu - moim uzależnieniu. Sytuacja wygląda tak, że mam obecnie 21 lat, a pierwszy kontakt z nagimi panienkami to koniec podstawówki. Miałem już wtedy internet, ale wolny i nie interesowałem się seksem byłem dzieckiem więc logiczne, że pornografię traktowałem olewająco, choć na pewno zaczęło już się powolutku budzić to zainteresowanie podświadomie. Oczywiście najgorszy okres to dojrzewanie i moment, w którym uzyskałem szybkie łącze. W mig nauczyłem się gdzie ściągać najlepsze porno i robiłem to... masturbowałem się oglądając pornografię kilka razy w tygodniu czasem bardzo często (ale nie przekraczałem dawki raz dziennie). Również w mig nauczyłem się na pamięć chyba z 200 gwiazd porno - co najgorsze nie da się tej wiedzy usunąć i wiedza o imionach, nazwiskach ze mną pozostanie.
Widziałem dosłownie wszystko. Myślę, że mimo wszystko nie odczuwałem aż tak dużego popędu seksualnego, tylko pornografia była ucieczką od problemów. Od tego, że moi rodzice się rozwiedli jak byłem mały... Od tego, że dokuczali mi w szkole, bo się dawałem - żałosne, ale prawdziwe. Szybko zatem moje poczucie wartości zaczęło spadać i sam zacząłem siebie "gnoić". Pornografię traktowałem jako "lek" więc nic dziwnego, że pod wpływem ok. 9 lat zdołałem się uzależnić. Pornografia jest jak narkotyk i to jest prawda. Daje szczęście, ale pozorne i na chwilę.
A teraz skąd wiem, że jestem uzalezniony? Jest taki program (specjalnie nie będe podawał nazwy, aby inni z niego nie korzystali), który pozwala na przywracanie usuniętych plików... Powiedzmy, że miałem 300 GB pornografii na dysku twardym! Oglądałem, robiłem to, wyrzuty sumienia, kasowałem i... dzięki sprytnemu programowi przywracałem (koło się kręci). Żałosne, mega! Do tego dochodzi jeszcze ten smutek i samotność(pornografia zwiększa poczucie samotności i poczucie się dobrze w własnej skórze)... Czuje się wewnątrz w towarzystwie rodziny jakąś panikę, lęk, że "oni o tym nie wiedzą" a Ty musisz grać i udawać osobę, którą nie jesteś.
Wstydze się tego, wstydze się tego całego listu, ale do k..#@!# muszę o tym napisać, żebym sam się czuł troszkę lepiej w swojej skórze a jak jeszzce komuś pomogę i dzięki moim wypocinom przestanie oglądać pornografię to nie ukrywam wówczas, że będe bardzo szczęśliwy. Lecimy dalej.. Pornografia zniekształca ludzkie rozumowanie seksu względem miłości. Traktuje się tam kobiety jak zwierzęta, w paskudny i brutalny sposób (nie mówię tu o soft, ale o h....) soft to erotyka, reszta to już porno.. Jakoś 2 lata temu zdecydowałem, że muszę coś z tym zrobić, wierzę w Boga, często się modlę ale to jest silne i upadam. To jest bardzo silne uzaleznienie. Najsilniejsze ze wszystkich, ktoś tak kiedyś napisał i zgadzam się. Seks to nasza potrzeba biologiczna, nic więc dziwnego. Zgodnie z tym co piszą na stronie YourBrainOnPorn pod wpływem długoterminowego oglądania filmów pornograficznych w mózgu wytwarza się b.dużo dopaminy, która reaguje tylko na pornografię.. O czym tu mowa?
W mózgu uwalniają się substancję, które sprawiają, że twój "koleżka" budzi się podczas porno, a przy prawdziwej dziewczynie/kobiecie możesz mieć problemy i też ja tak miałem! Leżała na mnie w łóżku naga dziewczyna, a ja nic... nie czułem nic podniecenia. Nie wiecie jak się czulem wtedy, mimo, że nie chciałem z nią uprawiać wtedy seksu, to fakt ten został w pamięci, że PORNOGRAFIA wpływa na organizm znacząco. Już kończę - cierpliwości :P Wspominałem, że mam nerwicę, fobie społęczną (sądzę, że tak bo właśnie bardzo denerwuje sie jakoś podświadomie wśród ludzi, a zwłaszcza ładnych kobiet - może to pornografia?) i teraz do tego doszła DEPRESJA (nie mogę dosłownie wstać z łóżka rano ze smutku) A to wszystko za sprawą tego, że ta nerwica nie chce mi przejść przez tyle lat. Do czego dążę? Pornografia już sama w sobie tworzy nerwicę.
Połowa Ciebie chce to oglądać i dalej zagłębiać się w porno, a druga połowa mówi NIE! - to już jest nerwica. Nie wiem czy pornografia była czynnikiem, który wywołała moje zaburzenia lękowe, ale sądze, że na pewno się do tego przyczyniła. Więc jak ktoś mówi, że pornografia nie jest szkodliwa i że oglądanie jej i masturbowanie jest normalne to....@#!@#!@ znacie moją opinię.. Uważajcie, bo to bardzo silne uzależnienie. Po raz kolejny wczoraj przegrałem ale podejmuję teraz ostateczną walkę. Wierzę, że tym razem mi się uda. Seks z prawdziwą kobietą, czy przed monitorem, samemu zarówno jako dawca i biorca? Zastanówcie się, co jest lepsze.Na YourBrainOnPorn piszę, że można odzwyczaić swój umysł "rewire" i ze zajmuje to czasem nawet kilka miesięcy.. Pisze się na to. Nie chcę mieć nic wspólnego z pornografią do końca swojego życia, gdyż nie próboję tylko robię to. Jak mówił Yoda ze Star Wars"do it or do not - there is no try". Jeśli doczytaliście to do końca to dziękuje bardzo, miło mi, a jeśli nie to streszczenie - PORNO JEST SZKODLIWE, a jeśli macie jakiekolwiek zaburzenia emocjonalne czy depresję nerwicę, to tym bardziej!.
Pozdrawiam
PIOTR
Ładnie streściłeś to o czym piszemy od poczatku bloga, porno wpływa na psychikę na wielu płaszczyznach i fakt utrudnia kontaktu z ludźmi i powoduje doła. Sam tak miałem, takie uczucie dziwnego wstydu przed samym sobą i ludzie to czuli, zawsze podświadomie jakoś to u mnie siedziało. Odnośnie porno na dysku to polecam kupowanie mniejszych i robienie pełnego formatu.
Porno jest szkodliwe i trawi nasz od wewnątrz, sprawia że dlugoterminowo czujemy się żle ale zmienia również nasze ciało w sensie jak reaguje na bodżce seksualne, mi flak otworzył oczy że czas się tego pozbyć. Sam jak i inni jestem dowodem że da się wyjść z uzależnienia i do niego nie wracać, co więcej nie nękają mnie dawne obrazy czy filmiki, wydaje mi się że po obejrzeniu ich tysięcy zlały się w całość i naprawdę musiałbym się mocno wysilić żeby sobie coś konkretnego przypomnieć, ale szczerze byłoby to bardzo trudne i nie potrzebne. nie martwiłbym się że pamięc o aktorkach czy scenach zostanei ci na dlugo, tak nie będzie.
Nie jestem specjalistą od psychologii oraz stanów lękowych ale mam dla ciebie i wielu radę, bardzo łatwo jest wpaść w spiralę niechęci do życia samego siebie etc. Dlaczego? cóż nasza głowa takma że jak nei damy sobei jakiegoś zajęcia to kłębią nam się mysli i najczęściej są negatywne. Prawdą jest jednak to że jako istoty jesteśmy banalni jeśli chodzi o nasze potrzeby i nie doceniamy naszej codzienności nawet tej szarej. Wieki temu ludzi tępiła zaraza, żyli średnio 30-40 lat, nie mieli dostepu do najprostrzych leków a kady dzięń był walką o przetrwanie. A dzis mamy kilka pokoleń wychowanych przez media które wtłaczają im cudaczne wzorce że jak coś kupisz to bedziesz szczęsliwy. Jeśli zrozumiecie ze to bujda to szybko przyblizy was ku szczesciu. Druga rzecz to wypelnienie sobie czasu, gdybys byl zmeczony i zmachany po uprawianiu sportu, nie czułbys depresjii raczej endorfiny oraz zmeczenie i poszedlbys spac. Rano natomiast wstalbys z wieksza energią, to banalne ale tak to działa, wychodz na zewnatrz ile sie tylko da, ja staram sie minimum czasu spedzac w domu, nawet jak mam cos czytac wole sobei wydrukowac i poczytac w parku. Wiem ze brzmi to banalnie ale naprawde czy wieki temu ktos cierpial na depresje? nie bo ludzie mieli wazniejsze rzeczy do roboty, gto my decydujemy jak sie czujemy, pozostawiajac ten wybór losowi albo innym dajemy się zgnoić i czujemy się źle. Jezeli jednak mamy na to wszytsko wyjebane i decydujemy o wlasnym zyciu, podejmujemy swiadome decyzje to nikt i nic nas nie złamie.
Autor:
Daniel Nofap
o
05:35
10 komentarzy:
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest
Etykiety:
kobiety,
list czytelnika,
nofap,
nofapchallenge,
odwyk od pornografii,
problemy z erekcją,
samodoskonalenie,
uzależnienie od pornografii,
zdrowie
piątek, 3 października 2014
Czytelniczka Ona oraz jej facet
Witam!
Twój blog nie jest mi obcy. Mój facet też należy do grona uzależnionych, a ja trwam przy nim. O wszystkim dowiedziałam się po ponad 1,5 roku związku. Wiem, że przyznanie się do wszystkiego nie przyszło mu łatwo. Nie będę wszystkiego opisywać, ale ta wiadomość spadłą na mnie jak grom z jasnego nieba. Już wcześniej doprowadził mnie do łez....z perspektywy czasu, czy wybaczyłabym? Nie wiem.
Dużo myśli, tysiące myśli, przemyślenia kiedy sexu nie było przez 2-3 tygodnie. A zarazem mówił, że kocha. Zastanawiałam się co jest nie tak? Czy coś ze mną? Już go nie pociągam fizycznie? I nagle padło to zdanie...jestem uzależniony od pornografii....Czułam się....hmmm....sama nie wiem jak nazwać to uczucie....ból, rozczarowanie, czułam się jak szmata do podłogi. Brzydka, śmierdząca, niechciana, jak szara mysz. Moja samoocena spadła do "0". Morze wylanych łez. Nie poprosił o pomoc, to ja sama zaproponowałam pomoc. Po raz kolejny straciłam do niego zaufanie. Po jakimś czasie poprosiłam o wgląd do "pracowego" kompa. Sprawdzenie historii i....łzy napłynęły mi do oczu. Znowu ogląda porno, przegląda laski skąpo ubrane, w bikini...zdjęcie po zdjęciu. Rozczarowanie, ból, znowu mnie oszukał....co jest we mnie nie tak, że woli oglądać te wszystkie, prawie nagie laski? Dlaczego sięga po filmy porno? Jestem brzydka, czułam się niechciana, odtrącona. Najchętniej założyłabym na siebie czarny worek na śmieci.Tak się wtedy czułam.
Założył na swojego kompa k9. Ale co z tego skoro znowu przyłapałam go w biurze, chciałam mu zrobić niespodziankę, spojrzałam przez okno i....mój facet ogląda zdjęcie po zdjęciu młode kobiety skąpo ubrane, z piersiami i tyłkami wyeksponowanymi. Wyobraź sobie jego zdziwioną minę kiedy zapukałam w okno.
Czasami się zastanawiam czy oglądanie zdjęć kobiet pt. Duże biusty lub kobiety widziane od tyłu...bo takie i wiele inncyh są np. na joemonster....czy powinien je oglądać czy to już moja fanaberia. Danielu, czy możesz mi odpowiedzieć na to pytanie?
Minęło chyba już z 8-9 miesięcy od kiedy się dowiedziałam o wszystkim. Ciągle prześladuje mnie myśl czy ogląda i się masturbuje.
Nie raz płakałam przez te miesiące. Nie chcę być już więcej oszukiwana, nie chce kłamstwa!!! Mój facet ten problem, nasz problem, traktuje jak tabu. Wiem, że nie jest łatwo o tym rozmawiać, ale kochamy się i chcę byśmy z tego wyszli razem.
Ile można wytrwać? Czy kiedykolwiek nastanie taki dzień, że nie będę podejrzliwa? Czy będę mieć siłę na to by to wszystko przetrwać?
Pozdrawiam, Ona
Wiem , że tobie jak i wielu kobietom jest cieżko w tej sytuacji , ale jak sam mówisz jest to temat drażliwy dla nas i tabu. Jak kobiety maja problem pchają się (niektóre!) do Ewy Drzyzgi a faceci tłumią w sobie i starają się go rozwiązać sami z lepszym lub gorszym skutkiem. Sam fakt że wie że jest uzalezniony to kamień milowy, bo wieksosc do tego sie nei przyzna przed sobą a co dopiero swoją kobietą. W odwyku trzeba być jednak konsekwentnym , nie ma drogi na skróty, nie jest sie na odwyku jedną nogą, tylko jak się go zaczyna to permanentnie. To nei jest tak ze jak odstawi sie porno i oglada sie tylko laski w bikini to juz jest ok, niestety jako faceic przywolujemy sobie obrazy z porno i ta petli nam sie w głowie. Zeby odwyk dzialal trzeba odciac sie od jakichkolwiek bodxcow z wyjatkiem wlasnej kobiety.
Ni z tobą jest nie tak, to wina porno, tak zle ze oglada ale widzisz to uzaleznienie, dobrze ze jest tego swiadom ale musi byc konsekwetny i zdax sobei sprawe ze nie ma odwyku na jedna nogę, nie da sie byc trochę w ciązy. Z drugiej s\trony czy twoja kontrola pomaga, coz watpie, to musi od faceta wyplywac wewnetrznie ze z tym konczy definitywnie, powtarzaj mu ze jak bedzie kontynuowal to będzie miał flaka i zadne porno i tabletki juz mu nie pomogą bo taka jest prawda. Mi problem uswiadomił flak, nie ma nic gorszego dla faceta jak bezuzyteczny sprzet, co to za facet, to siada na psychikę i na całą jakość życia.
Twój blog nie jest mi obcy. Mój facet też należy do grona uzależnionych, a ja trwam przy nim. O wszystkim dowiedziałam się po ponad 1,5 roku związku. Wiem, że przyznanie się do wszystkiego nie przyszło mu łatwo. Nie będę wszystkiego opisywać, ale ta wiadomość spadłą na mnie jak grom z jasnego nieba. Już wcześniej doprowadził mnie do łez....z perspektywy czasu, czy wybaczyłabym? Nie wiem.
Dużo myśli, tysiące myśli, przemyślenia kiedy sexu nie było przez 2-3 tygodnie. A zarazem mówił, że kocha. Zastanawiałam się co jest nie tak? Czy coś ze mną? Już go nie pociągam fizycznie? I nagle padło to zdanie...jestem uzależniony od pornografii....Czułam się....hmmm....sama nie wiem jak nazwać to uczucie....ból, rozczarowanie, czułam się jak szmata do podłogi. Brzydka, śmierdząca, niechciana, jak szara mysz. Moja samoocena spadła do "0". Morze wylanych łez. Nie poprosił o pomoc, to ja sama zaproponowałam pomoc. Po raz kolejny straciłam do niego zaufanie. Po jakimś czasie poprosiłam o wgląd do "pracowego" kompa. Sprawdzenie historii i....łzy napłynęły mi do oczu. Znowu ogląda porno, przegląda laski skąpo ubrane, w bikini...zdjęcie po zdjęciu. Rozczarowanie, ból, znowu mnie oszukał....co jest we mnie nie tak, że woli oglądać te wszystkie, prawie nagie laski? Dlaczego sięga po filmy porno? Jestem brzydka, czułam się niechciana, odtrącona. Najchętniej założyłabym na siebie czarny worek na śmieci.Tak się wtedy czułam.
Założył na swojego kompa k9. Ale co z tego skoro znowu przyłapałam go w biurze, chciałam mu zrobić niespodziankę, spojrzałam przez okno i....mój facet ogląda zdjęcie po zdjęciu młode kobiety skąpo ubrane, z piersiami i tyłkami wyeksponowanymi. Wyobraź sobie jego zdziwioną minę kiedy zapukałam w okno.
Czasami się zastanawiam czy oglądanie zdjęć kobiet pt. Duże biusty lub kobiety widziane od tyłu...bo takie i wiele inncyh są np. na joemonster....czy powinien je oglądać czy to już moja fanaberia. Danielu, czy możesz mi odpowiedzieć na to pytanie?
Minęło chyba już z 8-9 miesięcy od kiedy się dowiedziałam o wszystkim. Ciągle prześladuje mnie myśl czy ogląda i się masturbuje.
Nie raz płakałam przez te miesiące. Nie chcę być już więcej oszukiwana, nie chce kłamstwa!!! Mój facet ten problem, nasz problem, traktuje jak tabu. Wiem, że nie jest łatwo o tym rozmawiać, ale kochamy się i chcę byśmy z tego wyszli razem.
Ile można wytrwać? Czy kiedykolwiek nastanie taki dzień, że nie będę podejrzliwa? Czy będę mieć siłę na to by to wszystko przetrwać?
Pozdrawiam, Ona
Wiem , że tobie jak i wielu kobietom jest cieżko w tej sytuacji , ale jak sam mówisz jest to temat drażliwy dla nas i tabu. Jak kobiety maja problem pchają się (niektóre!) do Ewy Drzyzgi a faceci tłumią w sobie i starają się go rozwiązać sami z lepszym lub gorszym skutkiem. Sam fakt że wie że jest uzalezniony to kamień milowy, bo wieksosc do tego sie nei przyzna przed sobą a co dopiero swoją kobietą. W odwyku trzeba być jednak konsekwentnym , nie ma drogi na skróty, nie jest sie na odwyku jedną nogą, tylko jak się go zaczyna to permanentnie. To nei jest tak ze jak odstawi sie porno i oglada sie tylko laski w bikini to juz jest ok, niestety jako faceic przywolujemy sobie obrazy z porno i ta petli nam sie w głowie. Zeby odwyk dzialal trzeba odciac sie od jakichkolwiek bodxcow z wyjatkiem wlasnej kobiety.
Ni z tobą jest nie tak, to wina porno, tak zle ze oglada ale widzisz to uzaleznienie, dobrze ze jest tego swiadom ale musi byc konsekwetny i zdax sobei sprawe ze nie ma odwyku na jedna nogę, nie da sie byc trochę w ciązy. Z drugiej s\trony czy twoja kontrola pomaga, coz watpie, to musi od faceta wyplywac wewnetrznie ze z tym konczy definitywnie, powtarzaj mu ze jak bedzie kontynuowal to będzie miał flaka i zadne porno i tabletki juz mu nie pomogą bo taka jest prawda. Mi problem uswiadomił flak, nie ma nic gorszego dla faceta jak bezuzyteczny sprzet, co to za facet, to siada na psychikę i na całą jakość życia.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
